Balkon dla zapylaczy. Joanna Roczyńska radzi, co na nim posadzić

Balkon dla zapylaczy
Pszczolinka pobiera pokarm z kwiatów skalnicy | Fot. Joanna Roczyńska

Czy balkon dla pszczół ma sens? To pytanie wraca do mnie co sezon. I za każdym razem odpowiadam: tak, ale pod pewnymi warunkami – opowiada Joanna Roczyńska na łamach magazynu Gardeners' World Edycja Polska.

Artykuł pochodzi z magazynu:
Gardeners' World. Edycja Polska
Gardeners' World. Edycja Polska
Marzec 2026
Przejrzyj i kup


Artykuł pochodzi z magazynu
Gardeners' World. Edycja Polska / Marzec 2026

Autorka artykułu
Pasjonatka dzikich pszczół, a zwłaszcza puchatych trzmieli. Prowadzi kanał Dzikie Pszczoły na YouTube i współtworzy portal DzicyZapylacze.
Joanna Roczyńska | DzicyZapylacze.pl

Liczne badania jednoznacznie wskazują na spadek biomasy owadów na całym świecie. Owady i szerzej stawonogi to podstawa wszelkich łańcuchów troficznych – zwłaszcza tych lądowych i słodkowodnych. Warto zawsze przypominać, że organizmy te w większości choć niewielkie, odgrywają WIELKĄ rolę. Wydaje się, że o znaczeniu pszczół w kontekście rozmnażania się roślin kwiatowych nie trzeba wspominać. Dlatego coraz częściej jesteśmy przejęci i chętni, aby zrobić coś mądrego i sensownego dla przyrody, w tym właśnie dla pszczół.

W kontekście balkonów zwykle chodzi o dwa aspekty: doboru roślin oraz obecności „hoteliku dla owadów”. Dlatego w minionym sezonie wyznaczyłam sobie dwa, a w zasadzie trzy bojowe zadania (trzecie zadanie „przyleciało” przypadkowo) w kontekście obserwacji balkonowych.

Po pierwsze chciałam sprawdzić, na ile moje wybory roślinne będą odpowiadały okolicznym pszczołom – jak często będą gościć na drugim piętrze bloku usytuowanego w centrum dużego miasta. Pragnęłam też przeznaczyć więcej miejsca na zioła i sprawdzić, które będą atrakcyjne dla zapylaczy. Przypadek sprawił, że mogłam też zmierzyć się z pytaniem o obecność „domku dla pszczół”.

Murarka lucernowa
Fot. Joanna Roczyńska
Murarka lucernowa (Osmia caerulescens) pobierająca pokarm z mierznicy czarnej (Ballota nigra)

Wiosna: kto przylatuje pierwszy?

Początek pszczelego sezonu, czyli marzec, rozpoczęłam bardzo klasycznie. Bratki pojawiły się szybko, aby już rozpalać wyobraźnię i oczekiwanie na kolejny czas obserwacji i cieszenia się przyrodą. Bratki budzą głównie zainteresowanie wśród trzmieli. W tym czasie również zakwitł krzew jagody kamczackiej – na balkonie roślina niekoniecznie oczywista. Jak co roku już wczesną wiosną obserwowałam na krzewie buszujące trzmiele. Do bratków dołączyły w kwietniu gęsiówka i skalnica – obie chętnie podejmowały pierwszych pszczelich oblatywaczy. Najczęściej odwiedzały je piękne pszczoły z rodzaju pszczolinka, ale i moje ukochane trzmiele też chętnie się zjawiały.

Pszczolinka
Fot. Joanna Roczyńska
Pszczolinka (Andrena sp.) na macierzance tymianek (Thymus vulgaris)

Przyszedł czerwiec z potęgą lata i pełnią kwitnienia wielu gatunków. Skład roślin uzupełnił zawciąg pospolity i… dzwonki: pokrzywolistny, jednostronny i kropkowany. Wszystkie wyglądały przepięknie i przede wszystkim spodobały się zapylaczom. To był strzał w dziesiątkę. Ilość trzmieli i innych pszczół robiła wrażenie. W czerwcu zaczęła swoje kwitnienie kolejna nieszablonowa roślina – mierznica czarna. I jeżeli miałabym podsumować, która roślina była najchętniej odwiedzana przez pszczoły – to właśnie byłaby to ta rodzima roślina z rodziny jasnotowatych; można ją spotkać na obrzeżach lasów, przydrożach, w zaroślach oraz… na moim balkonie.

Zachęcam, aby wyrwać się czasem spod rygoru roślin ozdobnych czy ogrodowych i zaszaleć z jakąś dziko rosnącą rośliną. Ja gorąco polecam mierznicę czarną, która nieco przypomina kocimiętkę.
Pszczolinka metaliczna
Fot. Joanna Roczyńska
Pszczolinka metaliczna (Andrena nigroaenea) na gęsiówce (Arabis)

Pozwól ziołom zakwitnąć!

Gdzie jednak w tym wszystkim zioła? Przedmiotem moich balkonowych badań były różne gatunki mięty: zielona i pieprzowa, niebieska kocimiętka, lebiodka pospolitamacierzanka tymianek, macierzanka cytrynowa oraz szałwia muszkatołowa. Najrzadziej odwiedzane przez zapylacze była macierzanka cytrynowa i szałwia muszkatołowa – jednak tej ostatniej wybaczyłam to lekko, ponieważ uwielbiam jej zapach i zawsze musnę ją, przechodząc obok, aby podzieliła się ze mną swoim aromatem.

Pozostałe zioła sprawdziły się kapitalnie, zwłaszcza macierzanka tymianek, kocimiętka i lebiodka, którą zwykliśmy nazywać oregano. Macierzanka w skrzyni balkonowej upodobniła się do różowej pachnącej poduchy. Lebiodka, choć posadziłam ją w wiszącej donicy, dzielnie znosiła chłostanie wiatrem i kwitła praktycznie do października. Kocimiętki to zwykle magnes na pszczoły, więc i one dodawały uroku balkonowi i przyciągały bzyczące towarzystwo.

Gatunki ozdobne i zioła na balkonie
Fot. Joanna Roczyńska
U góry: Balkon może pięknie wyglądać i być stołówką dla zapylaczy
Poniżej: Zioła doskonale sprawdzą się na balkonie czy tarasie

Na balkonie świetnie sprawdzą się też: szałwia łąkowa/lekarska, bazylia krzewiasta, hyzop lekarski, czosnek szczypiorek, rozmaryn, melisa i cząber – jednocześnie użytkowe i przychylne zapylaczom. Część osób obcina ziołom pojawiające się kwiaty czy kwiatostany, aby wydłużyć żywotność roślin, pobudzić wzrost liści i zwiększyć ich objętość lub by na dłużej zachować aromat (część z nich, np. mięta, traci nieco z jego intensywności w trakcie kwitnienia). Jednak takie zabiegi z pewnością nie zapewnią wsparcia zapylaczom.

Jeżeli chcemy cieszyć się zarówno dobrodziejstwem ziół, jak i wspomagać zapylaczy, to dobrym kompromisem jest zostawić część roślin do zakwitnięcia, a inne przycinać dla zbiorów.

Samotna osa z rodzaju
bolica
Fot. Joanna Roczyńska
Samotna osa z rodzaju bolica (Symmorphus) przygotowuje gniazdo

Hotel dla owadów – czy działa na balkonie?

Czy pomoce gniazdowe, które znamy pod nazwą hoteli dla owadów, mogą przyciągnąć pszczoły na nasz balkon? Nie planowałam mierzyć się z tym pytaniem. Jednak pszczoły zaplanowały to inaczej. Moi bliscy bywają obdarowywani przeze mnie czasem takimi pomocami gniazdowymi, ale wyglądają one całkiem inaczej niż te, które może spotkać na rynku.

W moim przypadku jest to kawałek drzewa liściastego z nawierconymi otworami o średnicy 2-6 mm. Wszystko po to, aby dopasować się do potrzeb różnych gatunków pszczół, bo owad owadowi nierówny. Niektóre będą potrzebowały większego otworu wlotowego, inne wręcz przeciwnie.

Miałam przygotowany kawałek drewna z drzewa wiśniowego, który wkrótce miał trafić do ogródka znajomych. Jednak moje plany postanowiła pokrzyżować bolica – rodzaj samotnej osy. Osa brzmi groźnie, ale podobnie, jak samotne pszczoły, są to owady płochliwe i łagodne. Owad ten zaczął znosić do wywierconego tunelu pokarm, a wkrótce zaczął zamurowywać otwór wlotowy. Nie pozostało mi nic innego, jak pozostawić pieniek w spokoju i obserwować, jak sytuacja się będzie rozwijać.

Za parę dni kolejnym „lokalem” zainteresował się, jakże wszędobylski gatunek – murarka ogrodowa (Osmia bicornis). Dzielnie latała na pobliskie kwiaty i znosiła pyłkowy i nektarowy pokarm dla swego przyszłego potomstwa. Zajęła dwa tunele i ona również na koniec, podobnie jak osa, je zamurowała. Tak bardzo czułam się za moich budowniczych odpowiedzialna, że nawet postawiłam obok pojemnik z odpowiadającym im budulcem do stworzenia glinianej zatyczki.

Kolejny pszczeli mieszkaniec nie skorzystał z nawierconego przeze mnie tunelu. Jednak wykorzystał taki, który w tym drewnie wydrążył chrząszcz. Średnica tego otworu wynosiła około 2-3 mm, więc pszczoła musiała być malutka. Była to samotka, czyli jedna z drobnych pszczół samotnic. Przyszedł czas, gdy zaopatrywała gniazdo, a potem nastąpił arcyciekawy moment zamykania go. W przeciwieństwie do wspomnianych bolicy i murarki samotki nie tworzą zatyczek z mieszaniny gliny i piasku. Wynikiem ich pracy jest zatyczka, która przypomina okienko, a powstaje ono ze specjalnej wydzieliny.

Trzmiel
Fot. Joanna Roczyńska
Dzwonek jednostronny (Campanula rapunculoides) i trzmiel (Bombus sp.) pobierający nektar

Ścieżki dla zapylaczy – bądź częścią całości

Pozostawiony przeze mnie nawiercony pieniek stał się okazją do ciekawych obserwacji i wniosków. Jedną z głównych przyczyn zapaści w świecie owadów, w tym pszczół, jest fragmentaryzacja i utrata siedlisk. Aglomeracje się rozlewają, tracimy w miastach wszelkie nieużytki – bezcenne z punktu widzenia zaopatrywania się pszczół w pokarm i zapewniające miejsca gniazdowania. W przestrzeni wsi – pod pługami znikają miedze, zadrzewienia czy zakrzewienia śródpolne. Kiedyś kwieciste przydroża były pewną autostradą dla przemieszczających się owadów, dziś trudno o taki widok.

Pszczoła samotka
Fot. Joanna Roczyńska
Drobna pszczoła z rodzaju samotka (Hylaeus sp.) również znalazła przyjazne warunki do założenia gniazda

Właśnie dlatego tak ważne stają się oddolne inicjatywy, które próbują zszywać tę porozrywaną przestrzeń na nowo. W Stanach Zjednoczonych powstała bardzo ciekawa idea tworzenia „ścieżek dla zapylaczy”. Właściciele ogrodów, działek i balkonów tworzą sieci, którymi mogą się przemieszczać owady. W przygotowaniu nasadzeń w ogrodzie i na balkonie brane są pod uwagę rośliny, które wesprą różne owady zapylające. Świetna idea, która ma nam uświadomić, że to, co robisz dla przyrody ma sens i może być częścią większej idei i fragmentem ścieżki dla zapylaczy. Pomysł ten rozprzestrzenia się po świecie. Może czas go zaimplementować w Polsce?

Balkony nie zastąpią ani łąk, ani nieużytków, ale mogą być dla zapylaczy realnym przystankiem w miejskiej pustyni. Jeśli połączymy je w sieć, powstaną prawdziwe ścieżki dla zapylaczy. I to ma sens.

 

Artykuł pochodzi z magazynu
Gardeners' World. Edycja Polska / Marzec 2026

Autor
Gardeners' World. Edycja Polska Gardeners' World. Edycja Polska

To wydanie licencyjne największego brytyjskiego magazynu ogrodniczego. W zielonym ogródku publikowane są wybrane artykuły.

Artykuły autora Wszyscy autorzy
Tematy
Sprawdź, co dziś czytają inni