Pomidory należą do roślin, które potrafią odwdzięczyć się obfitym plonem, ale tylko wtedy, gdy mają zapewnione odpowiednie warunki. Jednym z najważniejszych zabiegów pielęgnacyjnych jest podlewanie. Problem w tym, że wiele osób wykonuje je w niewłaściwy sposób, stwarzając idealne warunki do rozwoju groźnych chorób grzybowych.
Mokre liście to prosta droga do zarazy ziemniaczanej
Najczęstszym błędem podczas podlewania pomidorów jest polewanie całych roślin od góry i moczenie liści oraz łodyg. Taki sposób nawadniania może wydawać się wygodny, jednak w rzeczywistości sprzyja rozwojowi zarazy ziemniaczanej – jednej z najgroźniejszych chorób pomidorów.
Zarodniki patogenu potrzebują wilgoci, aby się rozwijać i infekować rośliny. Kiedy na liściach przez dłuższy czas utrzymują się krople wody, ryzyko zakażenia gwałtownie wzrasta. Szczególnie niebezpieczne jest deszczowanie oraz używanie zraszaczy, które regularnie zwilżają nadziemne części krzewów.
Jeśli zauważasz na liściach brunatne plamy, ciemnienie tkanek lub szybkie zamieranie całych pędów, przyczyną może być właśnie nieprawidłowe podlewanie.
Jak podlewać pomidory, żeby nie chorowały?
Podstawowa zasada jest bardzo prosta – woda powinna trafiać wyłącznie do gleby, bezpośrednio pod krzak. Dzięki temu korzenie otrzymują odpowiednią ilość wilgoci, a liście pozostają suche.
Najlepiej sprawdza się podlewanie konewką bez sitka lub wykorzystanie systemu nawadniania kropelkowego. W obu przypadkach woda dociera dokładnie tam, gdzie jest potrzebna, nie zwiększając ryzyka infekcji.
Równie ważna jest pora podlewania. Najlepiej robić to rano, gdy temperatura jest jeszcze umiarkowana. Roślina ma wtedy cały dzień na pobranie wody, a powierzchnia gleby stopniowo przesycha. Wieczorne podlewanie może prowadzić do utrzymywania się wilgoci przez noc, co sprzyja rozwojowi chorób grzybowych.
Rzadziej, ale porządnie
Wielu działkowców sięga po konewkę codziennie, dostarczając pomidorom niewielkie ilości wody. Tymczasem rośliny te znacznie lepiej reagują na rzadsze, ale obfite podlewanie.
Głębokie nawodnienie wykonywane co kilka dni zachęca korzenie do wzrostu w głąb podłoża. Dzięki temu pomidory są bardziej odporne na okresowe susze i lepiej wykorzystują składniki pokarmowe znajdujące się w glebie. Częste, powierzchniowe zraszanie sprawia natomiast, że system korzeniowy rozwija się płytko, a rośliny stają się bardziej wrażliwe na niedobory wody.
Warto również pamiętać o temperaturze wody. Najlepiej używać wody odstanej, o temperaturze zbliżonej do otoczenia, ponieważ bardzo zimna może wywołać u roślin niepotrzebny stres.
Nie tylko podlewanie. Tak ograniczysz ryzyko chorób
Ochrona pomidorów przed zarazą ziemniaczaną nie kończy się na właściwym nawadnianiu. Duże znaczenie mają również codzienne zabiegi pielęgnacyjne.
Dobrym rozwiązaniem jest usuwanie dolnych liści dotykających ziemi, ponieważ to właśnie tam najłatwiej dochodzi do przenoszenia patogenów. Równie ważne jest zachowanie odpowiednich odstępów między roślinami oraz regularne wietrzenie tuneli i szklarni. Im lepsza cyrkulacja powietrza, tym szybciej wysychają powierzchnie roślin po opadach lub porannej rosie.
Pomocne okazuje się także ściółkowanie podłoża słomą lub korą. Taka warstwa ogranicza rozchlapywanie ziemi podczas deszczu, a wraz z nią przemieszczanie się zarodników chorobotwórczych na liście.