Suche byliny pod śniegiem – konkretne korzyści nie ścinania na zimę
Śnieg sam w sobie dobrze chroni glebę, ale musi się na czymś zatrzymać. Jeśli wszystkie rośliny są ścięte przy ziemi, wiatr łatwo zdmuchuje śnieg z rabaty. Gdy zostaną choć trochę wyższe łodygi, śnieg zaczepia się o nie i tworzy grubszą warstwę. Taka "poduszka" ze śniegu nad korzeniami zmniejsza ryzyko przemarznięcia roślin. Dlatego jesienią lepiej zostawić pędy na wysokości około 15-20 cm, zamiast ciąć je całkiem nisko.
Te pozostawione kawałki łodyg osłaniają też pąki przy nasadzie kęp, czyli miejsca, z których roślina wiosną wypuści nowe pędy. Kiedy nadejdzie wiosna i pojawią się młode przyrosty, łatwo zobaczyć, dokąd sięgają. Wtedy można bez obaw ściąć stare, suche łodygi tuż nad młodymi pędami, nie uszkadzając tego, co właśnie zaczyna rosnąć.
Jakie byliny warto zostawić nienaruszone?
Nie wszystkie gatunki reagują tak samo. Są rośliny, które zyskują na zimowaniu "na sucho", i takie, którym to nie służy. Suche kępy dobrze wyglądają przez całą zimę i nie rozpadają się pod śniegiem. To właśnie je najbardziej opłaca się zostawić do wiosny.
Byliny o sztywnych łodygach i nasionach dla ptaków
W tej grupie znajdują się m.in.:
- jeżówka purpurowa,
- rudbekia,
- rozchodnik okazały,
- przegorzan,
- mikołajek,
- ostrogowiec i wysokie krwawniki ozobne.
Ich nasiona są zimą cennym pokarmem dla ptaków, a pędy utrzymują śnieg dokładnie tam, gdzie trzeba.
Trawy ozdobne jako zimowy "szkielet" rabaty
Warto zostawić także miskanty, rozplenice, prosa i trzcinniki. Tworzą one gęstą strukturę, która zabezpiecza glebę i daje ogrodowi wyraźne kształty aż do wiosny. Przy bardzo mokrym i ciężkim śniegu dobrze jest związać kępy sznurkiem, aby ograniczyć ich wyłamywanie i zagniwanie przy ziemi.
O czym pamiętać, żeby nie przesadzić?
Korzyści są duże, ale nie każdą roślinę warto traktować tak samo. Pędy porażone chorobami grzybowymi (mączniak, plamistości, rdze) trzeba wyciąć jesienią i wynieść z ogrodu, najlepiej spalić lub oddać z odpadami zielonymi, a nie wrzucać na kompost. Dotyczy to np. floksów, ostróżek czy monard, które łatwo łapią choroby liści.
Ostrożność przydaje się też przy gatunkach, które błyskawicznie się rozsiewają. Jeśli rozchodnik, rudbekia czy jeżówka już "wychodzą" poza rabatę, lepiej usunąć część przekwitłych kwiatostanów, zanim nasiona dojrzeją. W przeciwnym razie wiosną pojawią się dziesiątki siewek do usuwania. Byliny o miękkich, szybko gnijących liściach (np. funkie) lepiej przyciąć nisko i osłonić miejsce po nich warstwą kompostu lub kory.
Wczesną wiosną, zwykle od końca marca do początku kwietnia, gdy ziemia rozmarznie i widać pierwsze młode pędy, wszystkie pozostawione na zimę łodygi warto ściąć na wysokość 3-5 cm i rozdrobnić. Dzięki temu resztki trafią na kompost, rabata szybko się oczyści, a ogród skorzysta z zalet suchych bylin bez zbędnego ryzyka.
Zdjęcie tytułowe: alexkich / AdobeStock