Logo
Logo
Gardeners' world listopad - grudzień 2019

Zanim opuścisz stronę, zapisz się do bezpłatnego newslettera Zielonego Ogródka i pobierz GRATIS elektroniczne wydanie Magazynu
Gardeners` World Polska.

W naszym newsletterze co tydzień znajdziesz:
  • - aktualności z branży ogrodniczej,
  • - porady ogrodnicze krok po kroku,
  • - projekty i reportaże z wizyt w ogrodach,
  • - katalog roślin ogrodowych i doniczkowych.
8
Do góry
Artykuł na: 9-16 minut

Dom i ogród w kwietnym passe-partout

Ania nie chciała mieć w głębi ogrodu brukowanych ścieżek i placyków. Uważa, że polskie miasta i wsie są już wystarczająco zabetonowane. W jej podmiejskim zielonym raju królują kolorowo kwitnące rośliny, a nieregularny trawnik wije się pośród naturalistycznych klombów. Bujna zieleń okala dom jak rama obrazu.

Europejskie ogrodowe trendy od lat wyznacza wystawa Chelsea Flower Show w Londynie. Co roku pielgrzymują do niej ze wszystkich stron architekci krajobrazu, ogrodnicy oraz zwykli miłośnicy roślin. Zgodnie z najnowszą modą, rabaty powinny „pękać” od kwiatów, a ścieżki – kręcić się i zawracać płynnymi liniami, bo tylko takie – w przeciwieństwie do prostych, które jedynie skracają przestrzeń – optycznie ją wydłużają i urozmaicają.

Tak właśnie wygląda ogród Ani, chociaż podczas jego tworzenia (z wykształcenia jest architektem krajobrazu) nie kierowała się topowymi prądami, ale własną wizją przyjaznej dla ludzi i zwierząt przydomowej przestrzeni. Wszystko, co przeszło przez jej ręce przez ostatnie 18 lat, prezentuje się, jakby to uczyniła sama natura. Aranżacja wspaniale się udała, lecz jej autorka śmieje się, że teraz codziennie czuje ją w kręgosłupie. Nie obraziła się na koleżankę, która po obejrzeniu ogrodu zadzwoniła do męża i wykrzyknęła – słuchaj, tu rosną prawie same chwasty, ale jest magicznie. Uznała taką ocenę nie za krytykę, a za komplement i celną definicję tego, co zrobiła.

Wizyty w ogrodach. Dom w kwietnym passe-partout Wizyty w ogrodach. Dom w kwietnym passe-partout
Właścicielka i architekt krajobrazu w jednej osobie ma niezaspokojony głód kolorów (uważa, że Polska nadal jest zbyt szara). W jej ogrodzie od razu widać, że jest zakochana w twórczości Fridy Kahlo. Płytę pod taras, wylaną podczas budowy domu, oraz meble ogrodowe po prostu pomalowała farbami w odważnych barwach. Zastosowała m.in. wyrazistą ultramarynę. U klientów Ania postępuje zgodnie ze sztuką ogrodową i łączy rośliny w kolorystycznie uporządkowane grupy. U siebie działała inaczej – umiejętnie mieszała okazy drzew, krzewów, bylin, ozdobnych traw i ułożyła je w piętra. Dolne piętro zapełniają kwitnące byliny, w tym liczne liliowce.

ZACZĘŁO SIĘ OD OGRODU BAGIENNEGO

Kiedy Ania kupiła ten skrawek łąki o pow. 1700 m2, niejednorodne podłoże miejscami było aż nazbyt wilgotne. Nie walczyła z naturalnymi warunkami!

Swój ogród widziałam zupełnie inaczej, niż niektórzy moi klienci – opowiada. – Nie wszyscy rozumieją, że ogród to nie sztuczny twór i nie może być po prostu wklejony w istniejący krajobraz, jak pocztówka z wakacji. Musi pasować do miejsca i opierać się na lokalnych roślinach. Początkowo planowałam przysunąć dom do północnej granicy działki, żeby mieć dużo wypoczynkowej przestrzeni od strony południa, ale sprzeciwił się temu geodeta, który wykonał badanie geotechniczne gruntu. Wskazał pod dom centrum posesji.

Skoro tak się stało, to postanowiłam otoczyć budynek ramą z zieleni. Podzieliłam ją na sektory. Od strony południowej pas gruntu rozciąga się aż o 1 metr niżej, niż reszta działki, i przez pierwsze mokre lata tworzyły się w nim rozlewiska wody. Pewnie niektórzy zaczęliby osuszać to miejsce, albo niwelować dowiezioną ziemią. Ale nie ja! Nienawidzę terenów równych, jak pola golfowe, bo nie dają oczom zagadki, ani pola do uruchomienia wyobraźni.

Mnie zachwycała rodzima bagienna roślinność, którą tam zobaczyłam. Nie zamierzałam niczego radykalnie zmieniać, tylko ewentualnie podkręcić charakter naturalnego środowiska. Wykopywałam z okolicznych rowów rośliny bagienne i wodne, tj. pałki wodne, trzciny. Przyjaźnię się ze szkółkarzami, którzy – słysząc o moich potrzebach – oddawali mi nadwyżki z produkcji. Chętnie zabierałam również te egzemplarze, które były za słabe do sprzedaży. Wbrew swoim zasadom, skusiłam się wtedy nawet na egzotyczną gunnerę olbrzymią, wyrastającą na wysokość 3 m i rozwijającą ogromne liście, wyjątkowe w urodzie obrazki włoskie i plamiste oraz pontederię sercowatą z obłędnymi niebieskimi kwiatkami. Z tej ostatniej zrobiłam wręcz cudne niebieskie pole.

Niestety, ogród bagienny nie przetrwał do dziś. Zdobił teren zaledwie przez kilka pierwszych lat, zanim nastały gorące i suche. Na skutek suszy bagienne rośliny samoistnie wymarły, bo nie założyłam w „mokrym” zakątku systemu nawadniania, sądząc, że przy takich warunkach naturalnych nigdy nie będzie potrzebne. Dziś na dawnym bagnisku utrzymują się tylko wilgociolubne trawy ozdobne, m.in. miskanty i rozplenice. Podczas suszy podlewam je z węża, ale już dojrzewam do zmechanizowania tego systemu.

Wizyty w ogrodach. Dom w kwietnym passe-partout
Dom stoi w centrum działki i otacza go rama z roślin. Jej najpiękniejszy ukwiecony fragment znajduje się od południa i zachodu. Ania pozwala rosnąć bylinom, jak chcą, co daje efekt naturalności. Po ogrodzie bagiennym pozostały jedynie kępy traw ozdobnych (po prawej stronie). Odpowiednio dobrana mieszkanka trawy sprawia, że nawet w miejscach, gdzie często się spaceruje i biega, ścieżka nie jest wydeptana.
Wizyty w ogrodach. Dom w kwietnym passe-partout
Żywe kolory na tarasie obrazują ulubioną przez Anię paletę. Efekt zwielokrotniają odcienie posadzonych tu rozmyślnie kwiatów i liści drzew.

TWORZENIE ZIELONEJ RAMY

Jak większość ludzi w naszym klimacie, właścicielka jest osobą „światłolubną”, zatem brak drzew na działce jej nie przeszkadzał. Jednak docelowo teren wymagał osłonięcia od dokuczliwych wiatrów, a kiedy zaczęły pojawiać się następne domy – od życia rodzinnego sąsiadów. Ania ocaliła więc najpierw siewkę olchy, którą znalazła wśród chwastów (przed urządzaniem ogrodu musiała pozbyć się z posesji ich i nawłoci, dlatego poprosiła miejscowego rolnika o przeoranie gruntu). Ocalała od pługa olcha szybko rosła, niedługo potem dołączyły do niej wytrzymałe gatunki sosny pospolitej i czarnej, które dobrze radzą sobie na zwięzłej glebie oraz żywotniki, modrzewie i świerki. Pojawiły się przy nich pozyskane z okolicznych chaszczy brzozy, dąb błotny i klony – srebrzyste, jesionolistne, pospolite. Ania utworzyła z nich parawany.

Kocham światło i słońce, więc drzewa „puszczam” tylko do pewnej wysokości, a potem starannie je przycinam – opowiada właścicielka. – Moją prawdziwą miłością są jednak kwiaty. Nimi wypełniłam rozległe rabaty, położone pod żywopłotami. Liliowce pozbierałam od wszystkich „krewnych i znajomych królika”. Te długowieczne i plastyczne byliny dostosowują się do każdych warunków. Po drodze jest mi z kolorami fiolet, lila, bordo, stąd najwięcej liliowców ma właśnie takie kwiaty, ale oczywiście mam również te w tradycyjnej kolorystyce – żółtej, czerwonej i pomarańczowej. Kolekcja silnie się rozrosła, bo odkryłam nieskończone źródło ich pozyskiwania – kompostowniki przy ogródkach działkowych! Liliowce są plenne, a pracownicze ogródki małe, więc po przerzedzaniu kęp masowo lądują na ogólnym zielonym wysypisku. Przez 2 lata zbierałam tam za darmo prawdziwe cuda. Nie tylko liliowce, lecz jeszcze przepiękne astry, chryzantemy, maki, rudbekie, rośliny cebulowe. Cebulowych mam teraz tysiące!

Wizyty w ogrodach. Dom w kwietnym passe-partout
Trawnik raz szeroko wypełnia przestrzeń zakątków, następnie zmienia się w wąskie przesmyki i ścieżki. Ania co roku tak wybiera lokalizację rozkładanego basenu, żeby nie był widoczny z tarasu, a jednocześnie docierało do niego słońce. Z tego powodu regularnie przycina zbyt wysokie drzewa i krzewy.
Wizyty w ogrodach. Dom w kwietnym passe-partout
Prowadząc trawnik i ścieżki, autorka wyobrażała sobie dzieci biegające po ogrodzie. W pewnych miejscach dawała im szansę schowania się, w innych możliwość wspólnej zabawy, np. taki jest zakątek z basenem, z krzesłami brazylijskimi, z domkiem na drzewie. Dla siebie też przewidziała ustronne gniazdko z leżakiem, żeby odciąć się na moment od rodziny i świata.

MIEJSCA Z MAGIĄ I TAJEMNICĄ


Ania przyznaje, że nie lubi ogrodów bez tzw. tajemnicy, czyli bez zakątków i prowadzących do nich krętych alejek. Kiedy klient prosi ją o posadzenie pod płotem szpaleru żywotników, założenie równiutkiego trawnika w stylu pola golfowego i udekorowanie go w centrum świerkiem i wrzosami, ma ochotę uciekać. Najczęściej jednak zaprasza do swojego ogrodu, albo używa łagodnej perswazji i zdjęć prezentacyjnych. Po takiej przyjaznej edukacji zleceniodawcy rzadko upierają się przy wyjściowym zamówieniu. Jej własny ogród to ciąg zakątków, wyłaniających się za każdym zakrętem ścieżki.

Rośliny swobodnie wrastają w siebie, formując na wpół dzikie, lecz umiejętnie kontrolowane kępy. Każde zestawienie jest inne, więc goście są ciekawi, co jeszcze dalej zobaczą. To kwintesencja tego, co Ania chciała osiągnąć. Proces tworzenia ogrodu rozpoczęła od posadzenia stelaża z roślin iglastych. Wokół nich od razu widziała w głowie kolorowe grupy z drzew i krzewów liściastych, chociaż dołożyła je do kompozycji dopiero w kolejnym roku. Wybrała takie krzewy, jak derenie, kaliny, dzikie róże, rokitniki (w zimie ich owoce karmią ptaki, a barwne gałęzie dekorują zakątki).

Od trzeciego roku na rabatach zaczęły pojawiać się kwitnące byliny. Feeria kolorowych kwiatów i liści nie męczy oczu autorki aranżacji, bo jest zauroczona twórczością Fridy Kahlo. Tylko po wizycie kolegi (również architekta krajobrazu), preferującego wyciszające białe i zielone zestawienia, przyrzeka sobie przez chwilę uspokojenie energetycznej kolorystyki w ogrodzie. Ale postanowienie pryska, kiedy znajdzie się wśród własnych roślin, albo w jakieś dobrze zaopatrzonej szkółce.

Wizyty w ogrodach. Dom w kwietnym passe-partout
Zachodnia „rama”. Przy granicy z sąsiednią zabudowaną posesją powstał kącik z roślinnością posadzoną na sztucznie usypanym pagórku. W zwartej grupie roślin jest dużo iglaków i mrozoodpornych bambusów, więc przesłona działa również w zimie, a w lecie uświetniają ją swojskie malwy.
Wizyty w ogrodach. Dom w kwietnym passe-partout
W północnej „ramie” roślinnego passe-partout rozciąga się warzywnik oraz przestrzeń przeznaczona do zabaw dzieci. Pod dachem uplecionym z pędów wierzb znajduje się zaciszny zakątek z hamakiem. Powstał dla najmłodszej córki, kiedy nie mogła się jeszcze wspinać po schodkach do domku na palach (postawiono go nieco dalej).
 

Koszty założenia i pielęgnacji ogrodu

Ogród powstaje od 2001 r. Właścicielka zaprojektowała i wykonała go samodzielnie. Koszty założenia ocenia na znikome, ponieważ dotąd nie dodała instalacji automatycznego nawadniania, a rośliny pozyskiwała za darmo od rodziny, znajomych, zaprzyjaźnionych szkółkarzy, z kompostownika przy ogródkach działkowych.

Ogród pielęgnuje razem z zaufanym pracownikiem swojej firmy ogrodniczej. Kilka razy w roku przycina rośliny. Bardzo dba o ich zdrowie, bo ogród często pokazuje klientom. Na ekologiczne środki ochrony roślin wydaje rocznie 200 zł. Trawnik i rośliny ozdobne nawozi granulowanym obornikiem (odpowiednio co 1,5 miesiąca i 3 razy w roku) za 800 zł.

 

Wrażenia z użytkowania ogrodu

– Musiałam znaleźć sposób na niejednorodne macierzyste podłoże i zabezpieczyć dom przed ewentualnym zalaniem wodą opadową. Sprzyjała mi rzeźba terenu ze skłonem w stronę południa, różnica wysokości z tej strony wynosi 1 m. Budynek, zgodnie ze wskazaniem geodety, stanął w centralnym najwyższym punkcie działki, a dodatkowo otoczyłam go piaszczystą skarpą i rurami drenującymi. Na rabatach ze zbyt zwięzłą ziemią, dosypywałam piasku.

– Bardzo ważna w ogrodzie jest obecność ptaków. Do mnie zlatują się stadka gili, jemiołuszek, szpaków, ponieważ celowo posadziłam rośliny z owocami, tj. głogi, tarniny, derenie, berberysy, kaliny, dzikie róże. Polecam prowadzenie pnączy przy drzewach liściastych, które mają nieatrakcyjne pnie. U siebie posadziłam trzmieliny i róże pnące.

– Jestem ogromnie zadowolona z nastroju w ogrodzie, który wypracowałam. Sprawia, że szybko regeneruję siły i nabieram energii do dalszego działania. Zamknięte roślinami zakątki wyciszają, a jednocześnie koegzystują z otoczeniem. Brakuje mi jednak chociażby jednego szerokiego widoku na okolicę. Muszę wyciąć okno w żywej ramie. – Szanuję wodę ze studni i mam wyrzuty sumienia, kiedy podlewam nią trawnik. Robię to jedynie podczas największej suszy.

 
   
BudujemyDom.pl Źródło: magazyn Budujemy Dom 1/2018,
tekst i zdjęcia: Lilianna Jampolska

 


Warto przeczytać

Komentarze

To Cię zainteresuje
Pokaż więcej (2)
Powiązane rośliny
Wybrane dla Ciebie
Wieści z branży
Porady na ten tydzień
Tydzień 46, Sentencja nr:6
Tydzień 46, Sentencja nr:6
Jeśli chcemy, aby taras dobrze wyglądał w przyszłym sezonie, powinniśmy go zabezpieczyć przed zimą (zależnie od drewna, np. olejem zabezpieczającym).
Tydzień 46, Sentencja nr:5
Tydzień 46, Sentencja nr:5
Warto wstrzymać się z usunięciem niektórych bylin aż do wiosny – suche pędy pozwolą przezimować pożytecznym owadom, nasiona roślin stanowić będą zimową spiżarnię dla ptaków.
Tydzień 46, Sentencja nr:4
Tydzień 46, Sentencja nr:4
Pod koronami drzew i krzewów warto rozprowadzić dojrzały kompost. Jest to uniwersalny nawóz do stosowania jesienią, można nim nawozić do końca listopada.
Tydzień 46, Sentencja nr:2
Tydzień 46, Sentencja nr:2
W temperaturze 8˚C ryby zapadają w sen zimowy, należy więc ograniczyć ich karmienie. Jeśli powierzchnia oczka wynosi co najmniej 6 m², a jego głębokość 1,5 m, ryby można pozostawić na zimę w zbiorniku.
Tydzień 46, Sentencja nr:1
Tydzień 46, Sentencja nr:1
Z trawnika należy usuwać opadające liście, w przeciwnym razie mogą powodować gnicie murawy w okresie zimy i powstawanie łysych placów. Dobrze wyschnięte liście można użyć do okrywania na zimę roślin.
Twoja strona ogrodu