Kostki słomy, rozwiązanie w trudnej sytuacji
Brak idealnej ziemi pod warzywa nie oznacza, że trzeba rezygnować z warzywnika lub stosować jakieś kosztowne inwestycje. Nie zaczynaj od razu od przekopywania połowy ogrodu, wymiany podłoża ani budowania drogich skrzyń. Kilka mocno sprasowanych kostek słomy może wystarczyć, aby stworzyć dobre stanowisko dla pomidorów, ogórków, papryki czy cukinii. Postaw na kostki słomy – dostępne są cały rok.
Jedyne, o czym trzeba wiedzieć, to to, że świeża słoma nie jest jeszcze gotową grządką. Trzeba ją przygotować. To proste zadanie; kostkę należy nawodnić, dostarczyć do jej wnętrza azotu i dać mikroorganizmom czas na rozpoczęcie rozkładu materii.
Dowiedz się, jak rozpocząć ten proces, czego nie robić na początku i jak dać o słomiany warzywnik aż do ostatnich zbiorów. To metoda szczególnie interesująca dla osób, które chcą eksperymentować z naturalną materią organiczną i ograniczyć tradycyjną uprawę gleby.
Słoma zamiast podłoża lub donicy
Kostka słomy nie jest ani donicą, ani zwykłą grządką. W tradycyjnej grządce roślina trafia do gleby, natomiast w dużej donicy do gotowego podłoża. Uprawa na kostkach słomy to zupełnie coś innego. Świeżo sprasowane źdźbła początkowo nie zapewniają warunków przypominających żyzną ziemię. Dopiero po nawiezieniu i nawodnieniu słomy rozpoczyna się proces rozkładu – jej wnętrze stopniowo się zmienia.
Kiedy warto sięgnąć po kostki słomy do uprawy?
- Na zbitym podłożu
- Na piaszczystej glebie
- Na działce po budowie, zanieczyszczonej gruzem
- W pobliżu drzew, których korzeni nie chcemy uszkodzić
- Na zachwaszczonym stanowisku
- Dla wygody, żeby się mniej schylać
- Na próbę, jeśli nie jesteśmy przekonani do uprawy warzyw
- Na wynajmowanej posesji (kostki łatwo sprzątnąć, nie ingerują w podłoże)
- Dla wygody i oszczędności pieniędzy, żeby nie budować na stałe podwyższonych grządek
Znajdź odpowiednią słomę
Nie każda kostka znaleziona w gospodarstwie lub wystawiona na sprzedaż będzie równie dobrym materiałem do uprawy warzyw. Dobra kostka to taka, która jest mocno sprasowana, sucha i dobrze związana. Ma to znaczenie, ponieważ po wielokrotnym podlewaniu jej masa znacznie wzrośnie, a postępujący rozkład będzie osłabiał konstrukcję. Luźna kostka może więc przedwcześnie się rozpaść.
Istotne jest również pochodzenie materiału. W przypadku uprawy roślin jadalnych warto zapytać dostawcę, skąd pochodzi słoma i jakie zabiegi wykonywano na polu.
Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z ogrodnictwem, uważaj jeszcze, żeby nie pomylić dwóch terminów. Do stworzenia grządki wykorzystuj słomę, a nie siano. Te materiały bywają potocznie traktowane jak zamienniki, lecz różnią się od siebie, nie tylko składem, ale i wyglądem. Siano składa się z wysuszonych roślin łąkowych i może zawierać liczne nasiona. Po regularnym podlewaniu stworzymy im świetne warunki do kiełkowania.
Siano można też odróżnić od słomy "na oko": jest zwykle cieńsze, delikatniejsze w dotyku, szare lub zielonkawe i zawiera pędy różnej grubości w przeciwieństwie do grubszej, złocistej, sztywnej, rurkowatej słomy. Słoma zbóż to pędy zbóż zebrane po żniwach, nie powinny zawierać nasion chwastów.
Ustawienie słomianego warzywnika
Miejsce dla słomianego warzywnika należy wybrać i wymierzyć przed rozpoczęciem przygotowań i zakupem kostek. Warto przeliczyć, ilu kostek potrzebujemy i ile zmieści się w docelowym miejscu, aby przygotować ich odpowiednią liczbę. To szczegół, który może oszczędzić sporo pracy. Warto też pamiętać, że suchą kostkę stosunkowo łatwo przenieść, gdyż jest dość lekka, lecz po dokładnym nasączeniu wodą staje się bardzo ciężka. Próba przestawienia kilku mokrych kostek po paru dniach podlewania nie będzie przyjemnym zajęciem.
Kostki można ustawić w pojedynczym rzędzie, w kilku równoległych rzędach albo wykorzystać je pojedynczo, do stworzenia mniejszej grządki. Pomiędzy kostkami lub ich rzędami warto pozostawić wystarczająco dużo miejsca na swobodne przejście, przejazd taczką oraz pielęgnację rozrastających się roślin – podobnie, jak to się robi przy projektowaniu tradycyjnego warzywnika czy podwyższonych grządek.
Dobrze jest też zastanowić się nad podporami. Słoma nie będzie stabilnym miejscem do utrzymania ciężkiego palika z wysokim pomidorem obciążonym gronami dojrzewających owoców. Konstrukcję, np. dla pomidorów lub ogórków lepiej zakotwić w podłożu, a nie w kostce słomy, szczególnie jeśli uprawiamy odmiany osiągające znaczne rozmiary i wymagające podwiązywania.
Kluczowa sprawa: przygotowanie kostek
Woda uruchamia proces kompostowania kostki słomy, ale nie wystarczy sama woda, potrzebne jest jeszcze źródło azotu. Najważniejszy etap odbywa się jeszcze przed pojawieniem się pierwszej sadzonki.
- Kostki trzeba rozpocząć przygotowywać co najmniej kilkanaście dni przed planowanym sadzeniem (najlepiej wczesną wiosną, na początku kwietnia); można je też zacząć przygotowywać jesienią, aby były gotowe wiosną.
- Słomę systematycznie nawadnia się, a jednocześnie dostarcza do niej azotu. Jest on potrzebny mikroorganizmom uczestniczącym w rozkładaniu materiału o wysokiej zawartości węgla.
W zależności od przyjętej metody można wykorzystywać odpowiednio dawkowane nawozy azotowe lub źródła azotu stosowane w ogrodnictwie organicznym (obornik granulowany, gnojówkę z pokrzywy, gnojówkę z trawy).
Kostkę trzeba utrzymywać wilgotną w całym przekroju. Jednocześnie nie chodzi o bezustanne zalewanie jej ogromną ilością wody. Nadmiar wypłynie na zewnątrz wraz z rozpuszczonymi składnikami. Celem jest stworzenie stabilnych warunków dla mikroorganizmów, a nie zamiana stanowiska w mokradło.
Najlepiej, gdy kostkę nawilża długi, obfity deszcz, ale gdy nie ma opadów, nawadniamy ją deszczówką lub wodą ze studni (należy unikać chlorowanej wody).
Gorący środek to znak, że trzeba jeszcze poczekać
Jednym z najbardziej interesujących aspektów przygotowania słomy jest wzrost temperatury wewnątrz kostki. To efekt aktywności mikroorganizmów i intensywnego rozkładu materii. Dla ogrodnika jest to cenna informacja: proces został uruchomiony. Nie jest to jednak sygnał do natychmiastowego sadzenia. Wręcz przeciwnie – mocno rozgrzane wnętrze mogłoby zaszkodzić młodym korzeniom.
Z sadzeniem rozsady trzeba poczekać, aż po okresie wzrostu temperatura zacznie się obniżać. Można ją kontrolować termometrem kompostowym. Jeśli go nie mamy, warto przynajmniej sprawdzić wnętrze kostki ręką. Materiał może być przyjemnie ciepły, ale nie powinien być gorący. Cierpliwość na tym etapie jest znacznie lepsza niż próba ratowania rozsady posadzonej za wcześnie.
Zrób sadzonce kieszeń na dobry początek
Sadzenie rozsady – gdy słoma będzie już gotowa, można rozpocząć sadzenie. W górnej części kostki rozsuwa się źdźbła i tworzy miejsce odpowiadające mniej więcej rozmiarowi bryły korzeniowej. Do powstałego zagłębienia warto dodać trochę dojrzałego kompostu lub dobrej jakości beztorfowego podłoża do warzyw. Nie trzeba wypełniać ziemią całej kostki. Niewielka „kieszeń” ułatwia młodej roślinie start, zanim jej korzenie zaczną intensywnie przerastać rozkładający się materiał.
Siew nasion – w przypadku siewu bezpośredniego rozwiązanie wygląda nieco inaczej. Drobne nasiona nie poradzą sobie dobrze wrzucone pomiędzy grube i nieregularne źdźbła. Na wierzchu kostki słomy można więc utworzyć kilkucentymetrową warstwę kompostu lub podłoża i dopiero w niej wysiewać nasiona warzyw. Jeśli jednak jest to pierwszy sezon ze słomianą grządką, łatwiejsze będzie rozpoczęcie od dobrze rozwiniętej rozsady.
Gatunki warzyw do uprawy na kostkach słomy
Dobór roślin powinien uwzględniać przede wszystkim nasze preferencje kulinarne, ale też docelową wielkość roślin i nasze umiejętności.
Najwięksi żarłocy oraz ciepłolubne warzywa poczują się tu jak w raju. Pomidory, ogórki, cukinie, dynie oraz papryka należą do najbardziej oczywistych kandydatów do uprawy na kostkach słomy. Można eksperymentować także z sałatami, kapustą, fasolką karłową, ziołami i innymi warzywami, na przykład bakłażanami. Po nabraniu doświadczenia można sięgnąć też po pietruszkę korzeniową i naciową, jarmuż, pory, selery czy buraki ćwikłowe i liściowe, a także ziemniaki.
Jedna młoda sadzonka cukinii zajmuje niewiele miejsca, lecz po kilku tygodniach roślina może się mocno rozrosnąć poza obrys kostki. Podobnie zachowują się ogórki pozostawione bez prowadzenia. Pomidor z kolei rozbudowuje część nadziemną i potrzebuje stabilnej podpory.
Trzeba przy tym uważać też na gęstość sadzenia, bo stłoczone rośliny zaczynają konkurować o wodę, światło i składniki odżywcze, a słaba cyrkulacja powietrza pomiędzy liśćmi może sprzyjać problemom zdrowotnym. W słomianym warzywniku więcej sadzonek nie musi więc oznaczać większego zbioru.
Największe wyzwanie przychodzi w upały
W słomie jest dużo przestrzeni powietrznych, a kostka wystawiona jest na działanie słońca i wiatru także z boków. W ciepłe dni wilgotność trzeba zatem kontrolować szczególnie uważnie. Rośliny owocujące mają duże zapotrzebowanie na wodę, a nieregularne podlewanie może odbić się zarówno na wzroście, jak i jakości plonów. Nie warto jednak podlewać upraw mechanicznie, według zasady „codziennie tyle samo wody”.
Zapotrzebowanie zmienia się wraz z pogodą, fazą rozwoju roślin i stopniem rozkładu słomy. Najlepiej regularnie kontrolować wilgotność wewnątrz kostki. Przy kilku lub kilkunastu grządkach dobrym rozwiązaniem jest linia kroplująca (poprowadzona ze zbiornika na deszczówkę), która powoli dostarcza wodę w okolice systemu korzeniowego. Pozwala to również uniknąć częstego moczenia liści pomidorów czy ogórków, a nam daje swobodę
Dokarmianie warzyw w sezonie
Proces zachodzący wewnątrz kostki może sugerować, że roślina otrzymuje z niej wszystkie potrzebne składniki. Nie należy jednak utożsamiać rozkładającej się słomy z pełnowartościowym, dojrzałym kompostem. Mikroorganizmy odpowiedzialne za jej rozkład same potrzebują azotu, natomiast szybko rosnące warzywa mają wysokie wymagania pokarmowe.
W czasie sezonu należy więc obserwować wygląd i tempo wzrostu roślin. W razie potrzeby stosuje się dodatkowe nawożenie dopasowane do uprawianego gatunku. Zwolennicy metod naturalnych mogą korzystać z nawozów organicznych, zwykle sięgają przy tego rodzaju uprawach po gnojówkę z pokrzywy, gnojówkę z trawy, a później po gnojówkę z żywokostu.
Obniżanie się grządki z kostek słomy
W klasycznej skrzyni zależy nam na tym, żeby konstrukcja przez lata zachowywała kształt. Słomiana grządka jest jednak inna. Z każdym miesiącem postępujący rozkład powoduje, że kostka mięknie, zapada się i traci wysokość; tak właśnie ma być. Nie świadczy to o niepowodzeniu uprawy. Jest naturalnym skutkiem procesu, który rozpoczęliśmy już na samym początku.
Trzeba jedynie uważać na to, aby osiadająca słoma nie destabilizowała podpór oraz wysokich roślin. Właśnie dlatego podpory warto mocować w gruncie, a nie opierać wyłącznie na kostkach. Pod koniec sezonu słomiana grządka może wyglądać zupełnie inaczej niż wiosną – i jest to jedna z jej najbardziej charakterystycznych cech.
Kostka słomy po sezonie
Po zebraniu jesienią ostatnich pomidorów i ziemniaków kostka słomy nie jest bezużyteczna. Niektórzy jedną kostkę użytkują nawety 2-3 lata. Materiał, który przez kilka miesięcy był podlewany, nawożony, przerastany korzeniami i rozkładany przez mikroorganizmy, można dalej wykorzystywać lub zagospodarować.
Najprostszym rozwiązaniem jest przeniesienie niepotrzebnej słomy na kompost, gdzie proces rozkładu będzie kontynuowany. Częściowo rozłożoną słomę można również wykorzystać jako materię organiczną w ogrodzie, odpowiednio do jej stanu i sposobu prowadzenia upraw. Słoma może posłużyć jako ściółka.
Korzyści i problemy z uprawą na kostkach słomy
Najwięcej korzyści z uprawy na kostkach słomy będą mieli właściciele miejsc, w których tradycyjna uprawa jest niemożliwa lub kłopotliwa: gleba jest ciężka, kamienista, bardzo piaszczysta albo jej przygotowanie wymagałoby dużo pracy. Kostki mogą być również ciekawym rozwiązaniem dla osób, które nie chcą budować stałych podwyższonych grządek i wolą sprawdzić alternatywny sposób uprawy na niewielkiej powierzchni.
Dobrym pomysłem na pierwszy rok jest więc rozpoczęcie od kilku kostek. Pozwoli to poznać charakter uprawy w kostkach bez przebudowywania całego warzywnika.
Jeżeli eksperyment się powiedzie, w kolejnym sezonie można zwiększyć liczbę grządek. A jeśli tradycyjna gruntowa grządka okaże się wygodniejsza? Rozłożona słoma i tak nie musi się zmarnować – może zakończyć swoją drogę na kompoście lub jako ściółka. To właśnie sprawia, że eksperyment z warzywami na słomie jest czymś więcej niż efektowną ogrodniczą ciekawostką.