Korzenie powietrzne roślin doniczkowych – po co w ogóle rosną?
Korzenie powietrzne powstają naturalnie u wielu roślin tropikalnych, które w naturze wspinają się po pniach drzew. Służą im do przyczepiania się do podpór, ale także do pobierania wilgoci z powietrza i dodatkowych składników pokarmowych. W warunkach domowych nie zawsze są niezbędne, ale nadal wpływają na kondycję rośliny.
Wśród znanych i lubianych gatunków uprawianych w naszych domach można je znaleźć np. u monster, różnych filodendronów, epipremnum, a także u niektórych hoji czy anturiów. Gdy roślina ma dobre warunki, korzenie powietrzne mogą szybko się wydłużać, zaglądać poza osłonkę, a nawet "wędrować" po podłodze lub ścianie, co bywa uciążliwe w salonie czy sypialni.
Czy można przycinać korzenie powietrzne?
Ostrożne przycinanie korzeni powietrznych jest możliwe, ale nie powinno być traktowane jako częsty zabieg pielęgnacyjny. Monstera czy filodendron zwykle dobrze znoszą lekkie skracanie pojedynczych korzeni, zwłaszcza gdy bardzo przeszkadzają lub są uszkodzone. Trzeba jednak liczyć się z tym, że każde cięcie to rana, a więc potencjalne wejście dla chorób i stres dla rośliny.
Oczywiście bez problemów można też skracać korzenie, które są wysuszone, połamane, bardzo długie i plączą się po podłodze.
Kiedy i jak bezpiecznie przycinać korzenie powietrzne roślin?
Zanim sięgniesz po sekator lub nożyce pamiętaj, że cięcie powinno być ostatecznością, a nie szybkim sposobem na uporządkowanie doniczki.
Kiedy można je skrócić?
Cięcie sprawdzi się głównie w sytuacjach, gdy korzenie rzeczywiście utrudniają codzienne funkcjonowanie lub grożą uszkodzeniem. Można je rozważyć, gdy:
- pojedyncze korzenie są bardzo długie i zahacza się o nie podczas sprzątania,
- część korzeni wyschła, jest pusta w środku lub wyraźnie martwa,
- korzenie wciskają się w szczeliny mebli lub podłogi,
- roślina rośnie tak bujnie, że trudno ją przestawiać, a korzenie stale się łamią.
W takich przypadkach delikatne skrócenie korzeni powietrznych może wręcz ograniczyć ryzyko większych uszkodzeń. Ważne, aby nie usuwać wszystkich korzeni naraz, tylko kilka najbardziej problematycznych.
Kiedy lepiej ich nie ruszać?
Z cięcia warto zrezygnować, gdy roślina jest świeżo po przesadzeniu, ma żółknące liście, choruje lub stoi w warunkach dalekich od idealnych (np. bardzo suche powietrze, zbyt mało światła). Wtedy każdy dodatkowy stres, w tym przycinanie, może pogorszyć jej stan. Ostrożność jest też ważna u gatunków wrażliwszych, np. storczyków, u których usunięcie zbyt wielu korzeni może skończyć się poważnym osłabieniem.
2 główne zasady cięcia
Do przycinania roślin zawsze należy używać czystego, zdezynfekowanego narzędzia – ostrego sekatora lub nożyczek. Ostrza warto przed zabiegiem przetrzeć spirytusem lub innym preparatem na bazie alkoholu, aby ograniczyć ryzyko przenoszenia chorób między roślinami.
Korzeń powietrzny należy przyciąć kilka centymetrów od łodygi, zostawiając krótki odcinek tuż przy pędzie. Dzięki temu roślina ma większą szansę na bezproblemowe zagojenie rany, a podstawa korzenia nadal pełni funkcję ochronną. Nie powinno się ciąć przy samym pędzie.
Co zamiast przycinania?
Jeśli korzenie powietrzne nie wyglądają atrakcyjnie, a nie ma potrzeby ich usuwać, a można je sprytnie okiełznać. Zależnie od rośliny może sprawdzić się:
- prowadzenie młodych korzeni (elastycznych i podatnych na "kształtowanie") mocując je do twardych drutów itp.,
- skierowanie części korzeni do podłoża w tej samej donicy,
- dobór wyższej osłonki, która zasłoni fragmenty korzeni, ale nie będzie ich zgniatać.
Dzięki tym zabiegom monstera, filodendron i inne rośliny pnące zachowają naturalny charakter, a wnętrze nadal będzie wyglądało estetycznie – bez nadmiernego ryzyka związanego z agresywnym cięciem.
Zdjęcie tytułowe: Julia / AdobeStock