Logo
Logo
Gardeners' world listopad - grudzień 2019

Zanim opuścisz stronę, zapisz się do bezpłatnego newslettera Zielonego Ogródka i pobierz GRATIS elektroniczne wydanie Magazynu
Gardeners` World Polska.

W naszym newsletterze co tydzień znajdziesz:
  • - aktualności z branży ogrodniczej,
  • - porady ogrodnicze krok po kroku,
  • - projekty i reportaże z wizyt w ogrodach,
  • - katalog roślin ogrodowych i doniczkowych.
2
Do góry
Artykuł na: 6-9 minut

Szop pracz - sympatyczny pluszak i groźny szkodnik

Jest milutki tylko z pozoru. Tak naprawdę to wielki szkodnik ekosystemów, a do tego prawdziwy terminator: potrafi przetrwać mrozy, wejdzie wszędzie, i zjada wszystko, od jagód po ptasie jaja. Szop pracz pojawia się w coraz to nowych miejscach w Polsce.

Przeczytaj także
100 pomysłów na świąteczne prezenty dla ogrodników
Przeczytaj także
100 pomysłów na świąteczne prezenty dla ogrodników
Każdy ogrodnik marzy o czym innym, ale prawie każdy kocha naturalne materiały i prezenty, które kojarzą się z roślinami, naturą, ogrodem,...

Szop szkodnik - czy jest groźny?

"Jest kilka przyczyn, dla których jest on, kolokwialnie mówiąc, taki paskudny. Choćby to, że penetruje praktycznie wszystkie strefy. To znaczy, że w przeciwieństwie do naszych drapieżników, choćby lisa, fantastycznie wspina się na czubki najwyższych drzew, sięgając do dziupli i gniazd. I podobnie jak norka amerykańska lubi miejsca związane z wodą. Świetnie pływa, więc dostanie się wszędzie" - podkreśla dyrektor Instytutu Ochrony Przyrody (IOP) PAN i główny redaktor "Atlasu ssaków Polski", prof. Henryk Okarma.

"Szop jest też bardzo elastyczny" - dodaje profesor. Silne mrozy potrafi przetrwać dzięki zapasom tłuszczu i jest wszystkożerny. Jego głównym pokarmem są drobne zwierzęta, m.in. płazy, ryby, raki, ślimaki, owady, padlina, ptasie jaja, a także różne owoce i nasiona, zwłaszcza orzechy, borówki i maliny. "Zjada właściwie wszystko: zbierze wysypane ziarna kukurydzy, ale też pożywi się na polu. Jeżeli są żaby - zje żaby, jak znajdzie padlinę - zje i padlinę" - tłumaczy ekspert.

Jeśli gdzieś zadomowią się szopy, lokalną faunę czekają kłopoty. Zagrożone są zwłaszcza gatunki rzadkie i ginące, jak np. kuraki leśne, duże dziuplaki, drozdy, ptaki siewkowe, wodne i wodno-błotne.

"Niemałe spustoszenia [szop] czyni w lęgach ptasich, które rabuje gdziekolwiek są umieszczone, nawet w zabezpieczonych przed kunami dziuplach, z których jaja bądź młode wybiera przebiegle łapami. Podobne straty wyrządza wśród innych drobnych (np. żaby) i średnich (np. zające) kręgowców, wpływając tym samym na strukturę i funkcjonowanie zespołów ekologicznych" - czytamy w "Gatunkach obcych w faunie Polski" - opracowaniu autorstwa ekspertów IOP PAN.


To prawdziwy dramat - mówią przyrodnicy, bo obecność szopa pracza w ekosystemach utrudnia próby przywracania w nich gatunków ginących, np. głuszców, jarząbków i cietrzewi. Do tego szop może roznosić wściekliznę i pasożyty, m.in. groźne nicienie.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego szop to kłopotliwy element krajobrazu. "Rzecz w tym, że może on żyć bardzo blisko człowieka. W Stanach Zjednoczonych, skąd pochodzi, jako gatunek rodzimy robi ogromne szkody w domkach letniskowych. W Niemczech na przedmieściach miast żyje w ogromnych zagęszczeniach, powodując tam spore problemy" - dodaje prof. Okarma.

"Wraz z jenotem i norką amerykańską szop pracz tworzy zespół obcych i egzotycznych w naszej faunie, tak zwanych drapieżników średnich, których oddziaływanie nakłada się na drapieżnictwo rodzimych gatunków z tej grupy, głownie lisa, wydry, borsuka i łasicowatych" - tłumaczy prof. Zbigniew Głowaciński z IOP PAN.

szop pracz fot. Daniel Steinke Pixabay
fot. Daniel Steinke Pixabay

Szop w Polsce - gatunek inwazyjny

Szopy pochodzą z Ameryki Północnej i Środkowej. Do Europy sprowadzono je, jako zwierzęta futerkowe, ale dość szybko zaczęły się wymykać z ferm na wolność i obecnie największa ich populacja poza Ameryką Północną znajduje się w Niemczech.

W Polsce szopy pierwszy raz zaobserwowano w latach 90. na zachodzie kraju. "Ekspansja, czy raczej inwazja szopa pracza w Polsce to proces dynamiczny, i to co na mapie w publikacji monograficznej "Gatunki obce w faunie Polski" (z 2011 r.) było zasięgiem domniemanym, dziś jest udokumentowaną rzeczywistością. Główna inwazja, której początki odnotowano w ostatniej dekadzie XX w., idzie od Niemiec - z przekroczeniem Odry, a obecnie na północy i południu kraju drapieżnik ten przekroczył już Wisłę. W ostatniej dekadzie pojawiły się wiarygodne, bo w części udokumentowane doniesienia z Lasów Włodawskich, północnego Roztocza i okolic Siedlec" - wylicza prof. Głowaciński.


"Wygląda na to, że Bug przekroczyły szopy sprowadzone ongiś, w latach 1936-1954 na Białoruś w obręb zlewni Prypeci. I teraz zapewne te zwierzęta przesuwają się w kierunku zachodnim. Faktycznie, ostatnie doniesienia naszych informatorów pochodzą spod Siedlec z doliny Liwca i rejonu Stawów Broszkowskich (w Siedlecko-Węgrowskim Obszarze Chronionego Krajobrazu - PAP). Gatunek trzyma się najchętniej zbiorników i cieków wodnych. Można prognozować, że za kilka lat obie populacje się spotkają gdzieś na linii Wisły" - dodaje profesor.

Potrąconego przez samochód szopa na terenie dotychczas od niego wolnym, w Dolinie Liwca, w Prószynie (gm. Siedlce), znaleziono w końcu lutego. "Dolina Liwca jest obszarem Natura 2000, chronionym na mocy Dyrektywy Ptasiej. Występują tam gatunki ptaków, dla których szop może być sporym zagrożeniem. Chodzi głównie o ptaki gniazdujące na ziemi, szczególnie siewkowe. Na pewno dla derkacza, rycyków, czajek, kulików wielkich - ale nie tylko, bo szop łazi też bardzo sprawnie po drzewach. Są wiarygodne informacje, że może rozbijać nawet budki lęgowe" - mówi Ireneusz Kaługa z Grupy EkoLogicznej, działającej na tym terenie.

szop pracz fot. PublicDomainPictures Pixabay
fot. PublicDomainPictures Pixabay

"Nie wiemy, czy to pierwszy osobnik, czy jest ich już może niewielka grupka. Jeden osobnik nie ma większego znaczenia; stanowi jednak sygnał, że pojawia się problem, bo za jednym szopem przyjdzie drugi i trzeci" - tłumaczy prof. Henryk Okarma.

"Będziemy wnikliwie przyglądać się sprawie, bo jeśli populacja się umocni, może być sporym zagrożeniem. Z rozmów z myśliwymi i właścicielami stawów hodowlanych wynika, że widują już szopy w naszej okolicy. Nie były to dotychczas jednak dane potwierdzone. Ważne, żeby ten pierwszy moment uchwycić, bowiem później łatwiej jest prześledzić ekspansję" - zaznacza Kaługa.

Prof. Głowaciński dodał, że właśnie dostał wiadomość o zidentyfikowaniu szopa pracza dzięki nocnej fotopułapce w Puszczy Białowieskiej. "Wzmacnia to przypuszczenia, że są to osobniki z populacji introdukowanej niegdyś na Białorusi" - zaznacza.


"Z danych w "Atlasie ssaków Polski" pokazujących, gdzie szop jest - widać, że jest już praktycznie w połowie Polski. Trudno podawać dokładne liczby. Można tylko oceniać, że bliżej północno-zachodniej granicy Polski, gdzie rozpoczęła się ekspansja, zagęszczenia są naprawdę duże. Przypuszczam, że mogą sięgać nawet kilku osobników na kilometr kwadratowy" - szacuje prof. Okarma.

Zdaniem prof. Głowacińskiego w całej Polsce może ich być znacznie ponad tysiąc.

Szop znajduje się na liście gatunków inwazyjnych w Polsce; jest też gatunkiem łownym i nie obejmuje go okres ochronny, co znaczy, że można na niego polować również wiosną i latem, kiedy inne gatunki spokojnie odchowują młode. Prof. Okarma sugeruje, że polowania nie rozwiążą jednak raczej problemu szopa.

"Nasi myśliwi mają bardzo głęboko zaszczepione przekonanie, żeby na wiosnę nie strzelać, bo każdy gatunek ma prawo do spokojnego okresu rozrodczego" - mówi. Poza człowiekiem szopy nie mają w Polsce naturalnych wrogów. Główną przyczyną ich śmiertelności są spotkania z samochodami.


30.03.2015
Tekst: Anna Ślązak PAP - Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl
zdjęcie tytułowe: Claudia Peters Pixabay


Warto przeczytać

Komentarze

Wybrane dla Ciebie
Wieści z branży
Pomysły na Święta
Temat miesiąca
Pomysły na Święta
Zobacz więcej
Porady na ten tydzień
Tydzień 50, Sentencja nr:7
Tydzień 50, Sentencja nr:7
Gdy zima zaczyna się za oknami na naszych parapetach w dalszym ciągu kwitną niektóre rośliny. Należy je systematycznie podlewać.
Tydzień 50, Sentencja nr:6
Tydzień 50, Sentencja nr:6
Poinsecję można kupić już na początku grudnia – będzie wtedy przez kilka tygodni przypominać nam o zbliżających się Świętach.
Tydzień 50, Sentencja nr:5
Tydzień 50, Sentencja nr:5
Pamiętajmy, aby przed zimą wyczyścić i zakonserwować narzędzia ogrodnicze. Metalowe części warto zabezpieczyć smarem lub preparatem do konserwacji metalu. Narzędzia wygodnie jest przechowywać na specjalnych wieszakach lub stojakach. Miejsce to powinno być zabezpieczone przed wilgocią.
Tydzień 50, Sentencja nr:4
Tydzień 50, Sentencja nr:4
Krzewy zimozielone warto osłonić na zimę siatkami cieniującymi, które nie przepuszczają promieniowania UV i chronią przed wiatrem. Cieniowanie jest bardzo istotnym zabiegiem, ponieważ z powierzchni liści podczas silnego nasłonecznienia wyparowuje woda, a każda zamarznięta warstwa uniemożliwia roślinie uzupełnianie jej braku.
Tydzień 50, Sentencja nr:1
Tydzień 50, Sentencja nr:1
Podlewajmy zimozielone krzewy. Jest to bardzo ważne, ponieważ także zimą przez ich liście odparowuje woda, co naraża rośliny na uschnięcie (pamiętajmy jednak, by nie podlewać roślin ogrodowych podczas mrozów).
Twoja strona ogrodu