Zaraza ziemniaczana szczególnie łatwo rozwija się wtedy, gdy przez kilka dni utrzymują się wilgoć, opady i stosunkowo niska temperatura, dlatego druga połowa lata bywa dla pomidorów szczególnie trudna. Choroba wywoływana przez Phytophthora infestans może w krótkim czasie przenieść się z pojedynczych liści na pędy i owoce. Najważniejsza jest więc szybka ocena sytuacji: jeśli porażone są pojedyncze fragmenty rośliny, warto walczyć o plon, ale kiedy całe krzaki brunatnieją, a owoce pokrywają się rozległymi plamami, możliwości ratunku są już niewielkie.
Zaraza ziemniaczana na pomidorach? Najpierw usuń wszystko, co chore
Nie warto czekać, aż „pogoda się poprawi”. Pierwszą czynnością powinno być dokładne usunięcie wszystkich liści, pędów i owoców z widocznymi objawami choroby. Charakterystyczne są wodniste, zielonkawe lub oliwkowe plamy, które szybko brunatnieją i czernieją, ciemne przebarwienia na łodygach oraz twarde, brunatne plamy na owocach. Przy dużej wilgotności od spodu liści może pojawić się również jasny nalot.
Porażonych części nie należy wrzucać do kompostownika, ponieważ pozostawienie zakażonych resztek roślinnych zwiększa ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się problemu. Podczas cięcia warto też uważać, aby nie przenosić choroby narzędziami na kolejne krzaki.
Czy pomidory z krzaka zaatakowanego zarazą można uratować?
Tu liczy się stan samych owoców. Pomidory z wyraźnymi brunatnymi, twardymi lub gnijącymi plamami trzeba usunąć, ponieważ choroba objęła już również owoce. Jeżeli jednak na krzaku znajdują się zdrowe, nieuszkodzone pomidory, część zbioru można jeszcze ocalić.
Szczególnie pod koniec sezonu warto zebrać wcześniej zdrowe owoce, które zaczęły już zmieniać kolor, zamiast pozostawiać je długo na porażonej roślinie. Mogą spokojnie dokończyć dojrzewanie po zbiorze. Jeżeli natomiast planowany jest chemiczny zabieg ochronny, trzeba bezwzględnie przestrzegać okresu karencji podanego na etykiecie konkretnego preparatu i właśnie dlatego dojrzałe owoce dobrze jest zebrać przed opryskiem.
Czym pryskać pomidory, gdy zaraza już się pojawiła?
Przy rozwijającej się chorobie nie należy liczyć wyłącznie na domowe preparaty. Naturalne opryski mają większe znaczenie profilaktyczne lub mogą być stosowane przy bardzo wczesnych objawach, natomiast silnie rozwinięta zaraza wymaga zdecydowanego działania. Jeżeli porażenie postępuje, należy zastosować środek ochrony roślin przeznaczony do zwalczania zarazy ziemniaczanej na pomidorach, zawsze zgodnie z aktualną etykietą preparatu.
Oprysk najlepiej wykonywać wtedy, gdy nie pada, a rośliny mają szansę wyschnąć. Nie powinno się również dodatkowo zwiększać wilgotności w uprawie. Pomidory podlewaj wyłącznie przy ziemi, bez moczenia liści, a w szklarni lub tunelu zapewnij intensywne wietrzenie. Im dłużej liście pozostają wilgotne, tym korzystniejsze warunki ma choroba.
Czy mocno porażony krzak pomidora jeszcze odżyje?
Jeżeli zaraza objęła większość liści i pędów, a plamy pojawiają się również na wielu owocach, ratowanie rośliny zwykle przestaje mieć sens. W takiej sytuacji ważniejsze jest ograniczenie źródła infekcji i ochrona mniej porażonych krzaków rosnących obok. Choroba może rozwijać się niezwykle szybko, szczególnie podczas chłodnej i deszczowej pogody.
Dlatego po zauważeniu pierwszych plam warto dokładnie obejrzeć wszystkie pomidory, również te, które pozornie wyglądają zdrowo. Im wcześniej wytniesz chore fragmenty, zbierzesz zdrowe dojrzewające owoce i ograniczysz wilgoć wokół roślin, tym większa szansa, że nie stracisz całego zbioru.
Zaraza ziemniaczana nie oznacza od razu końca zbiorów
Pojedyncze chore liście czy pędy nie muszą jeszcze oznaczać, że wszystkie pomidory są stracone. Kluczowa jest jednak szybka reakcja: usuń porażone części, nie zostawiaj chorych owoców na krzakach, zbierz zdrowe dojrzewające pomidory i nie mocz liści podczas podlewania. Jeżeli choroba nadal się rozwija, zastosuj dopuszczony do pomidorów środek zgodnie z jego etykietą. Przy zarazie ziemniaczanej kilka dni zwłoki może zdecydować o tym, czy uda się zebrać pozostałe owoce.