|
|
Aby wyczerpująco opowiedzieć o żądłówkach należałoby napisać obszerną publikację i jeszcze więcej takowych przeczytać. Żądłówki (Aculeata) to jedna z najliczniejszych grup błonkówek; obejmują ponad sto tysięcy opisanych gatunków na całym świecie. Pracując w ogrodzie w letnich miesiącach stykamy się z żądłówkami codziennie. Czasem pewnie nie mamy nawet świadomości, że owad, który przysiadł na naszym ubraniu jest wyposażony w to ewolucyjne cudeńko. Zatem odpowiedzmy na pierwsze pytanie: dlaczego?
Polowanie: żądło narzędziem łowcy
Owady używają żądła z dwóch głównych powodów: polowanie lub obrona. Wiele gatunków żądłówek to drapieżniki, w tym te z rodziny nastecznikowatych (Pompilidae), które polują przeważnie na pająki. Zaaplikowany przez żądło jad paraliżuje ofiarę. Następnie owad – na przykład swędosz pajęczarz (Anoplius viaticus) – transportuje sparaliżowanego pająka, ciągnąc go po ziemi do gniazda. Tam na ciele żywego wciąż pająka składa jajo. Dla larwy unieruchomiony pajęczak będzie świeżym źródłem pokarmu aż do przepoczwarczenia w dorosłego osobnika.
Żądłówka żądłówce bywa żądłówką. Bardzo ciekawym owadem, którego możemy spotkać pospolicie w naszych ogrodach jest taszczyn pszczeli (Philanthus triangulum). Ta błonkówka z rodziny grzebaczowatych (Crabronidae); w Polsce nazywana jest również nieco poetycko wilkiem pszczelim. Ten niesamowity owad jako forma imago żywi się nektarem i pyłkiem, ale larwy do rozwoju potrzebują zwierzęcego białka.
To silny, stosunkowo duży owad (samice osiągają do 17 mm), który poluje głównie na pszczoły miodne. W tym celu krąży wokół kwiatów, szukając potencjalnych ofiar. Następuje atak, żądło wbija się w ciało pszczoły w bardzo konkretnym miejscu, aby jad jak najszybciej zablokował przewodnictwo nerwowo-mięśniowe. Pszczoła po kilku sekundach jest sparaliżowana. Taszczyn jeszcze odwłokiem naciśnie na ciało pszczoły, aby z jej wola, w którym transportowała nektar wycisnąć jego kropelkę. Spija ją, a ten zastrzyk energii da grzebaczowi siłę, by poderwać się do lotu z ciężkim ładunkiem. Owad złożony w gnieździe zapewni pokarm przyszłemu pszczelemu wilczkowi.
Wspomniane żądłówki są błonkówkami samotnymi, nie mają wpisanego w swą biologię instynktu ochrony kolonii i gniazda, dlatego nie będą w stosunku do nas konfrontacyjne. Usuną się płochliwie, jeżeli uznają, że jesteśmy zbyt blisko.
Obrona: kto nas najczęściej żądli?
Owady, których użądleń najczęściej boleśnie doświadczamy, używają żądła głównie jako narzędzia obrony. Wiele owadów należących do żądłówek – mimo posiadania żądła – nie jest w stanie przebić ludzkiej skóry; dotyczy to między innymi wielu spośród blisko 500 gatunków pszczół żyjących w naszym kraju. Również mrówki należą do żądłówek, ale spieszę uspokoić, że nasze rodzime gatunki nie mają żądeł, a mogą jedynie być dla nas nieco uszczypliwe, ale za to już odpowiedzialne są żuwaczki, a nie żądła.
Statystyki wskazują, że najczęściej w Polsce ulegamy pożądleniu przez społeczne osy (Vespidae) i społeczne pszczoły (Apidae). Spośród os są to zazwyczaj: osy dachowe (Vespula germanica), osy pospolite (Vespula vulgaris), szerszenie europejskie (Vespa crabro), klecanki polne (Polistes nimpha) i klecanki rdzaworożne (Polistes dominula), natomiast spośród pszczół – pszczoły miodne (Apis mellifera) i trzmiele (Bombus).
Wszystkie wymienione gatunki mają jedną wspólną cechę – są owadami społecznymi. Oznacza to, że ochrona gniazda jest wpisana w ich naturę i warunkuje ich zachowania. Zbyt bliska obecność człowieka, manipulowanie w pobliżu gniazda lub próby jego usunięcia mogą być przez te owady interpretowane jako zagrożenie i prowadzić do obrony oraz użądlenia.
Jednak jad to nie tylko broń – groźny chemiczny koktajl – silnie oddziałująca na potencjalnych agresorów poprzez użądlenia. To „język” za pomocą, którego społeczne żądłówki się komunikują. Użycie żądła jest sygnałem alarmowym, który jest informacją o zagrożeniu i zachętą do mobilizacji innych członków kolonii. Wydzielane w trakcie żądlenia feromony osiadają na ciele przeciwnika i oznaczają go, stając się wskazówką, przed kim należy bronić społeczność. A zatem jedno użądlenie może uruchomić reakcję łańcuchową. Dlatego jeżeli zostaliśmy użądleni w pobliżu gniazda, należy jak najszybciej się oddalić.
Czy pszczoły i osy umierają po użyciu żądła?
Żądło to niesamowicie zaawansowany i wyspecjalizowany aparat znajdujący się na końcu odwłoka, dzięki któremu tłoczony jest jad. To narzędzie występuje wyłącznie u samic.
Pierwotnie (zmiana zaszła w toku ewolucji) było to pokładełko, czyli część ciała niektórych owadów, za pomocą którego samice składały jaja. U rośliniarek (Symphyta), gąsieniczników (Ichneumonoidea) czy pasikoników (Tettigonioidea) i wielu innych rodzin owadów, pokładełko nadal występuje. Jego budowa (długość, giętkość, grubość) zależy od miejsca, w którym dany owad składa jaja (martwe drewno, gleba, blaszka liściowa, ciała ofiar).
Gdy przyjrzymy się pod mikroskopem temu niesamowitemu aparatowi, dostrzeżemy, że ma charakterystyczne zadziory – po 7 na każdej z dwóch szczecinek żądlących, które uniemożliwiają pszczole miodnej wyciągnięcie go. U innych gatunków pszczół i os żądło jest gładkie, co sprawia, że owad może po wstrzyknięciu jadu swobodnie odlecieć i używać go wielokrotnie.
Dlaczego ewolucja okazała się tak bezlitosna w przypadku pszczół miodnych? Warto sobie przypomnieć, że jedna rodzina pszczela (jeden ul) może liczyć nawet do około 80 tys. osobników. Oznacza to, że życie pojedynczej pszczoły nie ma dla funkcjonowania kolonii większego znaczenia. Dla dobra pszczelej rodziny bardziej wartościowe wydaje się coś innego – wydłużenie czasu aplikacji jadu, a więc niekorzystnego oddziaływania na wroga.
Obserwując żądło wbite w rękę, można dostrzec, że pulsuje ono dalej, tłocząc do rany jad przez naruszony naskórek. Życie jednej pszczelej robotnicy okazuje się więc warte poświęcenia. Jednak inaczej jest z królowymi, których życie jest zdecydowanie bardziej cenne. W ich żądłach zadziorów jest mniej – jedynie trzy na każdej z dwóch szczecinek żądlących. Mogą one bez uszczerbku dla siebie wyciągnąć żądło z ciała ofiary i używać go wielokrotnie.
Różne strategie, różne jady
Toksyna wprowadzana podczas użądlenia różni się składem w zależności od gatunku żądłówki. Jady wykorzystywane do obrony działają bardziej ogólnie, natomiast te używane podczas polowania są zwykle silniej wyspecjalizowane. Choć jady pszczół, os i mrówek mają pewne wspólne składniki, różnią się między sobą w istotny sposób. Ma to znaczenie w kontekście uczulenia na jad. Osoby uczulone na toksynę pszczół, nie muszą objawiać reakcji alergicznej na jad os czy mrówek.
Istotnym składnikiem jadu pszczoły miodnej jest melityna, jednak nie występuje ona w jadzie wszystkich gatunków pszczół. Badania wskazują, że peptyd ten pojawił się w obrębie pszczołowatych (Apidae) i występuje m.in. u blisko spokrewnionych gatunków, takich jak Apis dorsata czy Apis cerana.
W jadzie trzmieli stwierdzono z kolei obecność podobnego związku – bombolityny. Choć jady pszczół miodnych i trzmieli mają pewne cechy wspólne, różnią się między sobą. Typowym składnikiem jadu os jest natomiast inny peptyd – mastoparan. Podobnie jak meiltyna z silnym potencjałem alergennym. Wywołuje ból, lokalny stan zapalny, często silną reakcję alergiczną.
Biologia poszczególnych gatunków żądłówek, a więc także funkcji, jaką pełni jad (polowanie, obrona) ma ogromne znaczenie dla sposobu oddziaływania jadu na organizmy.
Gniazda pszczół miodnych były rabowane przez różne zwierzęta (niedźwiedzie, ptaki, w innych strefach klimatycznych małpy i szopy) w celu pozyskania miodu lub larw. Dlatego jad miał wywoływać szybką, bolesną reakcję, która agresorowi zapadnie w pamięć na długo.
W przypadku szerszeni larwy tych błonkówek odżywiają się białkiem upolowanych owadów. Wykazano, że jad szerszeni działa nieco silniej na owady niż na kręgowce. Szerszenie jednak oszczędnie gospodarują tym zasobem. Gdy nie muszą używać żądła, często wystarczają im potężne żuwaczki. To nimi pozbawiają ofiarę życia, a następnie rozdrabniają ją i przygotowują do transportu. Żuwaczki są więc rozwiązaniem tańszym energetycznie, produkcja jadu stanowi dla organizmu znacznie większy koszt.
Chronić i wspierać, czyli krok w bok
Nasza wiedza o żądłówkach często jest pobieżna, co potęguje strach. Lęk ten przenosi się także na inne owady, które nie chcą lub często nawet nie mogą nam wyrządzić krzywdy. Dodatkowo część owadów stosuje mimikrę, aby upodobnić się do owadów wyposażonych w żądło. Ich strategia obrony przed drapieżnikami polega na sugerowaniu, że są groźne, chociaż w istocie są bezbronne. Nie umiejąc ich odróżnić zabijamy i jedne, i drugie.
W dobie masowego wymierania owadów warto je wspierać, chronić, a nie pozbawiać życia. Wiele gatunków żądłówek jest związanych pokarmowo z pyłkiem i nektarem roślin kwitnących. Dlatego są one częstymi gośćmi kwiatowymi, a jeżeli tak to oczywiście są też zapylaczami, a to rola, która w naszych oczach zawsze powinna nobilitować takiego owada. Warto więc czasem zamiast odganiać, po prostu zrobić krok w bok i pozwolić im „robić swoje”.
|
Artykuł pochodzi z magazynu |