Masz tę roślinę przy altanie, płocie albo pergoli? Lepiej sprawdź ją już teraz
Dławisz okrągłolistny (Celastrus orbiculatus), przez lata trafiał do ogrodów jako roślina ozdobna, bo szybko przykrywał podpory, dobrze znosił trudniejsze warunki i jesienią wyglądał bardzo dekoracyjnie. Problem polega na tym, że cechy, które w ogrodzie wydawały się zaletą, poza nim stają się poważnym zagrożeniem. To pnącze potrafi mocno oplatać drzewa i krzewy, ograniczać im dostęp do światła, wypierać słabsze gatunki i stopniowo zmieniać charakter miejsc, do których się przedostaje.
Od 2 sierpnia 2027 roku nie będzie można go legalnie uprawiać, posiadać, rozmnażać ani sprzedawać. Zakaz obejmie zarówno dorosłe egzemplarze, jak i sadzonki, dlatego nie warto odkładać sprawy na ostatni moment. Jeśli roślina rośnie przy ogrodzeniu, pergoli, altanie albo w gęstym żywopłocie, najlepiej zacząć od spokojnego rozpoznania, a potem zaplanować jej usunięcie tak, aby nie rozsiać i nie roznieść fragmentów pędów po całej działce.
Kary brzmią surowo, ale najważniejsze jest działanie z wyprzedzeniem
Informacja o karach do miliona złotych przyciąga uwagę, ale nie powinna być jedynym powodem do działania. Przepisy dotyczące inwazyjnych gatunków obcych mają ograniczać rozprzestrzenianie się roślin, które mogą szkodzić przyrodzie, dlatego właściciel ogrodu nie powinien traktować sprawy jak zwykłej sezonowej poprawki w rabacie. Jeśli dławisz rzeczywiście rośnie na działce, najlepiej usunąć go przed sierpniem 2027 roku i nie kupować nowych sadzonek, nawet jeśli nadal pojawiają się w starszych opisach ogrodniczych jako atrakcyjne pnącze.
Warto też sprawdzić, czy roślina nie została posadzona u sąsiadów tuż przy granicy działki, bo jej pędy mogą przechodzić przez ogrodzenie, a owoce i nasiona mogą trafiać dalej. W takiej sytuacji rozsądna rozmowa i wspólne usunięcie problemu będą znacznie skuteczniejsze niż czekanie, aż pnącze się rozrośnie i zacznie wchodzić w korony krzewów lub młodych drzew.
Dlaczego dławisz trzeba usunąć z ogrodu?
Dławisz okrągłolistny pochodzi z Azji Wschodniej i w Polsce był sadzony głównie jako pnącze ozdobne. Rośnie szybko, potrafi przyrastać nawet kilka metrów w sezonie, tworzy drewniejące pędy i z łatwością wspina się po podporach oraz sąsiednich roślinach. W ogrodzie może wyglądać efektownie, ale w środowisku naturalnym zachowuje się ekspansywnie, bo rozmnaża się przez nasiona, odrosty korzeniowe i fragmenty pędów, które mogą dać początek kolejnym roślinom.
Największy problem polega na tym, że dławisz nie zostaje grzecznie tam, gdzie został posadzony. Jego nasiona mogą być przenoszone przez ptaki, a pędy i korzenie łatwo odrastają, jeśli zostaną usunięte niedokładnie. W praktyce oznacza to, że roślina może wydostać się poza ogród, wejść w zarośla, obrzeża lasów lub tereny ruderalne i tam konkurować z rodzimą roślinnością. Nie chodzi więc o sam wygląd rośliny, ale o jej zdolność do rozprzestrzeniania się i osłabiania lokalnych ekosystemów.
Jak rozpoznać dławisza okrągłolistnego?
Dławisz tworzy silne, drewniejące pędy, które owijają się wokół podpór, krzewów i młodych drzew. Jego liście są zielone, dość regularne, zaokrąglone, a jesienią mogą przebarwiać się na żółto. W maju i czerwcu pojawiają się drobne, zielonkawe lub zielonożółte kwiaty, a później charakterystyczne owoce, które dodatkowo zwiększają atrakcyjność rośliny w oczach ogrodników. I właśnie dlatego wiele osób mogło posadzić ją bez świadomości, że z czasem stanie się problemem prawnym i środowiskowym.
Jeśli nie masz pewności, czy to właśnie ta roślina, nie wyrywaj jej w pośpiechu i nie roznoś pędów po działce. Najpierw porównaj wygląd pnącza ze zdjęciami dławisza okrągłolistnego z wiarygodnych źródeł, sprawdź, czy ma typowy pokrój silnego pnącza i czy rzeczywiście tworzy charakterystyczne owoce. W razie wątpliwości warto skonsultować się z ogrodnikiem, dendrologiem albo lokalną jednostką zajmującą się ochroną środowiska, bo pomyłka może prowadzić albo do niepotrzebnego usunięcia innej rośliny, albo do zlekceważenia realnego problemu.
Jak usunąć dławisza z ogrodu?
Najważniejsza zasada brzmi: dławisza trzeba usuwać dokładnie, a nie tylko przycinać. Samo ścięcie pędów przy ziemi może osłabić roślinę, ale nie rozwiązuje problemu, jeśli w glebie zostanie żywy system korzeniowy. Najbezpieczniej zacząć od odcięcia pędów przy podstawie, a następnie sukcesywnie zdejmować je z podpór, drzew i krzewów, uważając, aby nie uszkodzić roślin, które mają zostać w ogrodzie. Potem trzeba wykopać możliwie całą bryłę korzeniową, ponieważ pozostawione fragmenty mogą sprzyjać odrastaniu.
Nie należy wrzucać pędów, korzeni ani owoców w przypadkowe miejsce na działce, do lasu, na skarpę czy za ogrodzenie. Resztki rośliny trzeba zabezpieczyć i przekazać do odbioru jako odpady zielone zgodnie z lokalnymi zasadami, najlepiej tak, aby nie miały kontaktu z glebą i nie mogły ponownie się ukorzenić. Po usunięciu rośliny warto przez kolejne sezony kontrolować miejsce, w którym rosła, bo młode odrosty lub siewki mogą pojawić się dopiero po czasie.
Czym zastąpić dławisza w ogrodzie?
Po usunięciu dławisza nie trzeba rezygnować z zielonej osłony, cienia przy pergoli czy dekoracyjnego pnącza na ogrodzeniu. Warto jednak wybierać gatunki mniej problematyczne, dopasowane do miejsca, gleby i siły podpory. Dobrze sprawdzają się rośliny, które można łatwo kontrolować cięciem i które nie mają tak dużej skłonności do uciekania poza ogród. Najważniejsze, by przed zakupem sprawdzać aktualny status gatunku, zwłaszcza jeśli roślina jest opisywana jako wyjątkowo szybkorosnąca, odporna i łatwo rozmnażająca się.