Jesienią nie rosną tak szybko, ale wody nadal potrzebują. Ten szczegół decyduje o ich zimowaniu
To, że roślina przestała intensywnie rosnąć, nie oznacza jeszcze, że przestała pobierać wodę. Zimozielone krzewy i drzewa zachowują liście albo igły przez całą zimę, a więc także jesienią oddają przez nie wilgoć do otoczenia. Problem staje się szczególnie wyraźny podczas długiej, suchej jesieni, gdy niewiele pada, za to występują słoneczne i wietrzne dni.
Dlatego różaneczniki, laurowiśnie, bukszpany, ostrokrzewy, mahonie, zimozielone trzmieliny, żywotniki, cyprysiki, jałowce, sosny i inne iglaki warto regularnie kontrolować pod względem wilgotności podłoża. Szczególnej uwagi wymagają rośliny posadzone niedawno, ponieważ ich system korzeniowy nie sięga jeszcze głęboko i znacznie szybciej odczuwa niedobór wody.
Mróz nie zawsze jest głównym winowajcą. Zimą rośliny mogą po prostu wyschnąć
Brązowe igły, zwinięte liście czy zaschnięte końcówki pędów zauważone pod koniec zimy często przypisujemy silnemu mrozowi, tymczasem przyczyną może być susza fizjologiczna. Dochodzi do niej wtedy, gdy roślina nadal traci wodę przez części nadziemne, ale nie może uzupełnić jej zapasu, ponieważ ziemia jest zamarznięta, a korzenie nie są w stanie pobierać wilgoci.
Najbardziej niebezpieczne bywają słoneczne i wietrzne dni pod koniec zimy. Liście i igły nagrzewają się wtedy i intensywniej oddają wodę, podczas gdy korzenie pozostają uwięzione w zamarzniętym podłożu. Im lepiej nawodniona jest gleba przed nadejściem długotrwałych mrozów, tym większy zapas wody ma roślina na trudny okres.
Nie oznacza to oczywiście, że podlewanie rozwiąże wszystkie problemy z zimowaniem. Znaczenie mają również stanowisko, odporność konkretnego gatunku, wiatr i temperatura, jednak przesuszona ziemia zdecydowanie zwiększa ryzyko uszkodzeń.
Deszcz padał? Sprawdź ziemię, zanim uznasz, że podlewanie nie jest już potrzebne
Jesienna pogoda potrafi być myląca. Kilka chłodniejszych dni albo niewielki deszcz nie zawsze wystarczają do nawodnienia głębszej warstwy gleby. Woda może zwilżyć jedynie powierzchnię, podczas gdy ziemia wokół korzeni nadal pozostaje sucha.
Najprościej odgarnąć ściółkę i sprawdzić wilgotność ziemi kilka centymetrów pod powierzchnią. Jeżeli podłoże jest wyraźnie suche i łatwo się rozsypuje, podlewanie nadal ma sens. Jeśli natomiast gleba jest wilgotna po obfitych opadach, dodatkowe dostarczanie wody nie jest potrzebne, ponieważ jesienią nadmiar wilgoci również może szkodzić, szczególnie roślinom rosnącym w ciężkim, słabo przepuszczalnym podłożu.
Najważniejsza jest więc nie data w kalendarzu, lecz rzeczywisty stan gleby.
Nie po trochu codziennie. Jesienią lepiej podlać rzadziej, ale porządnie
W chłodne miesiące nie chodzi o częste zwilżanie powierzchni ziemi. Rośliny lepiej podlewać rzadziej, lecz na tyle obficie, aby woda dotarła do głębszej części strefy korzeniowej. Płytkie podlewanie daje niewielką korzyść, ponieważ wilgoć z samej powierzchni może szybko odparować albo nie dotrzeć tam, gdzie znajduje się większość korzeni.
Najlepiej robić to podczas bezmroźnego dnia, gdy ziemia nie jest zamarznięta i może swobodnie przyjąć wodę. Dobrym momentem jest pierwsza część dnia, dzięki czemu wilgoć zdąży wsiąknąć przed nocnym spadkiem temperatury. Strumień warto kierować bezpośrednio na ziemię wokół rośliny, zamiast niepotrzebnie moczyć liście i igły.
Szczególnej kontroli wymagają rośliny rosnące pod okapami budynków, przy gęstych koronach drzew oraz w miejscach osłoniętych od opadów, ponieważ nawet podczas deszczowej pogody do ich korzeni może docierać zaskakująco mało wody.
Młody żywotnik i świeżo posadzony różanecznik potrzebują większej uwagi niż stary krzew
Najbardziej wrażliwe na jesienne przesuszenie są rośliny posadzone w tym samym sezonie oraz egzemplarze o płytkim systemie korzeniowym. Nie mają jeszcze rozbudowanej sieci korzeni, która pozwalałaby czerpać wilgoć z większego obszaru, dlatego mogą ucierpieć nawet wtedy, gdy starsze rośliny rosnące obok wyglądają zupełnie dobrze.
Warto pamiętać także o okazach uprawianych w dużych donicach na tarasie i balkonie. Ich podłoże wysycha szybciej niż ziemia w ogrodzie, a ograniczona objętość bryły korzeniowej sprawia, że zapas wody jest niewielki. Dopóki podłoże nie zamarznie, zimozielonych roślin w pojemnikach nie należy pozostawiać całkowicie bez podlewania.
Podlej przed mrozem i zatrzymaj wilgoć. Kilka centymetrów ściółki naprawdę pomaga
Po solidnym jesiennym podlaniu warto zadbać o to, aby wilgoć jak najdłużej pozostała w ziemi. Warstwa kory, zrębków, liści lub innego materiału ściółkującego ogranicza parowanie, chroni glebę przed gwałtownymi zmianami temperatury i spowalnia jej zamarzanie.
Ściółki nie należy jednak usypywać bezpośrednio przy pniu czy podstawie pędów. Lepiej pozostawić niewielki odstęp, aby nie tworzyć stale wilgotnego miejsca sprzyjającego problemom z korą.
Wąż można schować dopiero wtedy, gdy ziemia naprawdę zamarznie
Zakończenie sezonu podlewania nie powinno zależeć wyłącznie od miesiąca w kalendarzu. Podczas ciepłej i suchej jesieni zimozielone rośliny warto nawadniać tak długo, jak długo gleba pozostaje niezamarznięta i rzeczywiście brakuje w niej wilgoci. Gdy nadejdą trwałe mrozy i ziemia zamarznie, podlewanie przestaje mieć sens.
Dobrze nawodnione różaneczniki, laurowiśnie, iglaki i inne zimozielone rośliny mają większą szansę przejść przez zimę bez zasychania liści oraz brązowienia igieł. Jesienią warto więc zrobić jeszcze jedną rzecz przed schowaniem węża na zimę: sprawdzić ziemię pod roślinami. Jeśli jest sucha, solidnie je podlać, zanim mróz odetnie korzeniom dostęp do wody.