Logo
Logo

Jakie dzikie zwierzęta żyją w mieście?

W miastach tuż pod naszym nosem tętni życiem świat równoległy, zamieszkany nie tylko przez karaluchy, szczury i gołębie, ale też przez lisy, dziki, szopy pracze, a nawet papugi. Jakie zwierzęta można spotkać w miastach i co zrobić, by to sąsiedztwo nie było problemem wyjaśniają naukowcy z Zielonej Góry i Poznania.

Spis treści
Dlaczego zwierzęta wychodzą do miasta? "Nowe" dzikie zwierzęta w miastach Dzikie zwierzęta, które mogą być niebezpieczne w mieście Zalety obecności zwierząt w miastach Poradnik "Zwierzęta konfliktowe w miastach"

"Nikogo nie zaskakuje, że w miastach w nocy można spotkać lisa, a na przedmieściach pasą się dziki. Ale coraz częściej zaglądają tam również inne zwierzęta. Na obrzeżach zaczynają się pojawiać ptaki drapieżne, np. krogulce. Zdarzają się też ssaki w naszej faunie niebezpieczne, jak jenoty czy szopy pracze" – opowiada w rozmowie z PAP Krzysztof Dudek z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego (IZ UP) w Poznaniu.

Co przyciąga zwierzęta do miast?

Na obrzeża miast zwierzęta te ściąga dostępność pokarmu. Wyrzucane przez ludzi śmieci i niezabezpieczone śmietniki to pierwszorzędna stołówka. I choć dostępny w niej pokarm jest niskiej jakości, pozwala przeżyć w mieście łatwiej niż poza nim. Zwierzęta ciągną do miast między innymi dlatego, że łatwiej tam o kryjówki i miejsca lęgowe.

"W terenie dzikim liczebność ptaków często ogranicza nie tyle dostępność pokarmu, co miejsce, gdzie można zbudować gniazdo - ukryte i zabezpieczone przed drapieżnikami. W miastach takich miejsc nie brakuje – szczelin w murach, załomów, zakrzaczeń. Dlatego ptaki mogą tu żyć w znacznie większych zagęszczeniach, niż na terenach niezurbanizowanych" – zaznacza Krzysztof Dudek.

W przypadku mniejszych zwierząt ważny jest też fakt, że w miastach łatwiej jest odchować młode, bo mniejsza jest tam presja drapieżników. W efekcie miejskie populacje zwierząt często powiększają się szybciej, niż analogiczne grupy na terenach przyległych. I choć w miastach nie brak jest zagrożeń (takich jak ruch samochodowy czy koty) - ptaki radzą sobie tam znakomicie.

Zadziwiająca różnorodność dzikich zwierząt w mieście!

W miastach systematycznie pojawiają się kolejne gatunki. Do takich nowości Krzysztof Dudek zalicza bociany czarne!

"Gatunek dotychczas skryty, płochliwy, obecny tylko w leśnych ostępach. Tymczasem w ostatnich latach bociana czarnego mieliśmy nawet w pobliżu naszego uniwersytetu, w Parku Sołackim, w centrum Poznania" – mówi biolog z IZUP.

bocian czarny fot. Felix Bronnimann - Pixabay.com aleksandretta obrożna fot. Door Dick Daniels - CC BY-SA 3.0 - Wikimedia Commons
Bocian czarny Aleksandretta obrożna

Kiedy Krzysztof Dudek poszukał w internecie doniesień z innych miast, okazało się, że bociany czarne systematycznie obserwowane są w kilku dzielnicach w Warszawie i w innych dużych miastach, gdzie żerują na stawach

Do ciekawostek faunistycznych należy papuga aleksandretta obrożna, coraz liczniejsza w miastach Europy południowej i zachodniej, która ostatnio daje się zauważyć także w polskich miastach. Dwa takie ptaki widywane są systematycznie np. w Luboniu pod Poznaniem. Zoologów z UP pytano nawet, czy ktoś może przyjechać i je odłowić.

"Były też doniesienia, że w miastach, na terenach podleśnych, znajdowano żmiję zygzakowatą. Takie informacje budzą panikę wśród ludzi, którzy boją się węży w ogóle, a żmij w dwójnasób. Takie doniesienia są jednak stosunkowo rzadkie. I warto wiedzieć, że wąż w mieście to niemal na pewno zaskroniec. Nie trzeba się go bać" – mówi Krzysztof Dudek.

Które dzikie zwierzęta w mieście mogą być niebezpieczne?

"Niebezpieczne mogą być dziki, które wychodząc do miast dużymi grupami mogą powodować wypadki komunikacyjne – mówi Krzysztof Dudek. – Teoretycznie również lisy, nietoperze albo inne ssaki mogą przenosić wściekliznę, ale w rzeczywistości jest to zjawisko marginalne. Choroba ta jest co prawda obecna w środowisku naturalnym, ale do narażenia człowieka dochodzi niezmiernie rzadko. W ostatnich dziesięcioleciach było zaledwie kilka przypadków wścieklizny u ludzi".

Dzikie zwierzęta za wszelką cenę unikają kontaktu z człowiekiem. Spotykane w miastach lisy prędzej uciekną, niż zdołamy je zauważyć. Tak naprawdę ludzie częściej są narażeni na pogryzienie przez domowego psa czy kota, niż przez dzikie zwierzę!


Dziki i lisy

Obecność zwierząt w miastach może jednak oznaczać konflikty. Ich przyczyną są jednak z reguły zachowania i strategie człowieka. Zwierzęta trafiają bowiem do miast głównie wtedy, gdy te intensywnie się rozrastają i wchłaniają dzikie dotychczas tereny. Niektóre zwierzęta – np. dziki czy lisy – sami ściągamy do miast, wyrzucając odpadki jedzeniowe i nie zabezpieczając śmietników.

"Choć w Świnoujściu stoją wielkie tablice informujące turystów, żeby nie dokarmiać dzików, stanowiących coraz większy problem – to ludzie i tak zostawiają bułki, żeby dzieci mogły z bliska zobaczyć dziki. Potem turysta wyjeżdża, a mieszkańcy zostają z dzikami" – mówi przyrodnik.

dzik fot. Hanne Hasu - Pixabay.com Lis, fot. Yvette van den Berg - Pixabay
Dzik Lis

Gołębie

Podobnie jest z gołębiami: jedni ludzie je dokarmiają, inni mają pretensje do władz miasta, że jest brudno, a brud to źródło chorób i niebezpieczeństwa z tym związanego. Krzysztof Dudek przypomina przeprowadzone w Zielonej Górze badanie ankietowe dotyczące nastawienia ludzi do gołębi.

Okazało się, że połowa ludzi lubi je i dokarmia, a połowa ich nie znosi i chętnie by się ich pozbyła. Można powiedzieć, że Polacy są pod tym względem w ogóle podzieleni: części zwierzęta przeszkadzają, a część chce ich w miastach. I choć wprowadza się zabezpieczenia przed ptakami, np. siatki czy kolce – zawsze znajdą się ludzie, którzy będą sypać jedzenie.

Dlaczego warto dbać o niektóre dzikie zwierzęta w mieście?

Eksperci podkreślają, że w konfliktach na linii "ludzie - zwierzęta", stroną poszkodowaną są zwykle tylko te drugie. Tak jest w przypadku nietoperzy – ssaków wręcz pożądanych w miastach, które z powodu działań człowieka tracą siedliska, a do tego są zabijane przez koty. Podobnie jest z pożytecznymi płazami. Choć ludzie w miastach specjalnie ich nie zwalczają, płazy i tak tracą w razie podejmowania inwestycji budowlanych, kiedy zajmowane są tereny zielone, naturalne miejsce ich życia.

Tymczasem obecność dzikich ptaków (np. jerzyki, jaskółki), nietoperzy czy płazów jest dla nas niezwykle dobra! Zjadają miliony dokuczliwych much, komarów i meszek.

"Można sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby nagle, np. poprzez likwidację ich siedlisk tych ptaków i nietoperzy w miastach zabrakło – pojawiła się plaga owadów. Na szczęście ludzie zaczęli sobie z tego zdawać sprawę. Głównie za granicą, choć i w kilku miastach Polski, zaczęły się pojawiać budki lęgowe dla nietoperzy" – mówi Krzysztof Dudek.

Pozytywna może być nawet obecność gołębi, gatunku uznawanego w miastach za kontrowersyjny. Część naukowców zwraca uwagę, że gołębie wyjadają zostawiane przez ludzi resztki, np. w pobliżu ogródków restauracyjnych. Gdyby gołębi zabrakło, ich miejsce szybko zajęłyby szczury.

WROCŁAW TV / YouTube

 

Przeczytaj poradnik!

Różnorodnym, często zaskakującym gatunkom obecnym w miastach jest poświęcona książka - poradnik pt. "Zwierzęta konfliktowe w miastach", napisana przez Krzysztofa Dudka, prof. Piotra Tryjanowskiego – dyrektora IZUP oraz prof. Leszka Jerzaka – kierownika Katedry Ochrony Przyrody Uniwersytetu Zielonogórskiego. Publikacja dostępna jest online.

Książka ma formę poradnika i zawiera wskazówki dotyczące bezkonfliktowego współistnienia w miastach. Pokazuje rozwiązania, które pozwalają nam łagodzić konflikty i zapobiegać problemom bytowania razem z dzikimi zwierzętami w mieście. Publikacja zawiera też informacje nt. różnych grup zwierząt, ich statusu związanego z ochroną oraz wskazówki, co zrobić ze znalezionym rannym zwierzęciem (zamieszczono np. wykaz ośrodków rehabilitacji zwierząt w Polsce).


2017-01-26
Źródło: Anna Ślązak PAP, zdjęcie tytułowe: Alexandre Vanier/Pixabay, zdjęcia w tekście: Dick Daniels/CC BY-SA 3.0/Link

Komentarze

Dodaj komentarz

 

 
To Cię zainteresuje
Pokaż więcej (7)
Twoja strona ogrodu