Jesienią kwitną, a zimą przechodzą w stan spoczynku
Chryzantemy to jedne z najbardziej charakterystycznych kwiatów jesieni. W zależności od odmiany tworzą drobne, pojedyncze kwiatostany lub duże, pełne pompony w odcieniach żółci, bieli, różu, czerwieni i fioletu. Choć często traktujemy je jako sezonową dekorację, wiele chryzantem to rośliny wieloletnie, które mogą rosnąć i kwitnąć przez kolejne lata.
U niektórych odmian ich cykl rozwoju jest ściśle związany ze zmianami temperatury. Po jesiennym kwitnieniu nadziemne pędy stopniowo zamierają, a przy powierzchni ziemi pozostają niewielkie rozety z silnie skróconymi międzywęźlami. W takim stanie roślina ogranicza wzrost i może przetrwać niekorzystny okres. Wiosną, kiedy warunki stają się odpowiednie, rozpoczyna ponowny rozwój.
Dlaczego jednak niektóre chryzantemy potrzebują wcześniejszego ochłodzenia, aby znów zacząć intensywnie rosnąć?
Naukowcy odkryli gen, który działa jak hamulec wzrostu
27 lipca 2026 roku w czasopiśmie Nature Communications opublikowano badanie wyjaśniające mechanizm sezonowego wzrostu wieloletnich chryzantem. Zespół naukowców kierowany przez Tianhuę Jianga i Chao Ma skupił się na genie o nazwie CmDREBa, którego aktywność zmienia się pod wpływem temperatury.
Badacze odkryli, że gen ten pełni funkcję swoistego biologicznego hamulca. Podczas długotrwałego chłodu jego aktywność wzrasta, co pomaga zahamować wydłużanie pędów oraz rozwój prowadzący do kwitnienia.
Gen CmDREBa wpływa również na aktywność innych genów z grupy MAF, uczestniczących w regulacji wzrostu roślin. Kiedy temperatura ponownie wzrasta, aktywność CmDREBa maleje. Dzięki temu roślina może wyjść ze stanu zahamowania i rozpocząć intensywniejszy wzrost.
To ważne odkrycie, ponieważ pokazuje, w jaki sposób chryzantemy łączą reakcję na chłód z kontrolą swojego sezonowego rozwoju.
Sześć tygodni chłodu zmieniło zachowanie badanych roślin
W jednym z doświadczeń naukowcy przez sześć tygodni utrzymywali wybrane chryzantemy w temperaturze 4°C, a następnie przenieśli je do cieplejszych warunków. Rośliny, które przeszły taki okres chłodu, zaczęły wydłużać pędy i odzyskały zdolność do późniejszego kwitnienia. Tymczasem egzemplarze, które nie zostały poddane odpowiednio długiemu ochłodzeniu, pozostawały w zwartej formie rozety.
Co ciekawe, badacze wykazali, że kluczowe zmiany zachodzą przede wszystkim w wierzchołkach pędów, gdzie znajdują się tkanki odpowiedzialne za dalszy rozwój rośliny. Nie oznacza to jednak, że każda chryzantema potrzebuje dokładnie sześciu tygodni w temperaturze 4°C. Badanie obejmowało konkretne typy roślin, a wymagania poszczególnych odmian mogą się różnić.
Warto też pamiętać, że chłód przygotowuje roślinę do dalszego rozwoju, ale nie zastępuje innych sygnałów środowiskowych. U wielu chryzantem to skracający się dzień pobudza tworzenie pąków kwiatowych.
Chryzantemy z marketu nie zawsze zachowują się tak samo
Wyniki badania pomagają zrozumieć sezonowy rozwój chryzantem, ale nie oznaczają, że wszystkie rośliny sprzedawane jesienią mają identyczne wymagania. Wśród chryzantem występują zarówno odmiany wymagające odpowiednio długiego okresu chłodu do wznowienia pełnego rozwoju, jak i takie, które nie mają tego wymogu. Nie należy też mylić zapotrzebowania na chłód z mrozoodpornością. To dwie różne cechy.
Chryzantemy zimujące w gruncie to specjalnie dobrane odmiany, które mogą przetrwać polską zimę i ponownie wypuścić pędy wiosną. Natomiast wiele efektownych chryzantem doniczkowych, sprzedawanych przed 1 listopada, jest przeznaczonych przede wszystkim do sezonowej dekoracji. Nie zostały wyselekcjonowane pod kątem wysokiej mrozoodporności.
Dlatego pozostawienie takiej doniczki na mrozie nie sprawi automatycznie, że roślina stanie się silniejsza i zakwitnie w kolejnym roku.
W listopadzie najważniejsze jest właściwe przygotowanie do zimy
Jeśli uprawiasz mrozoodporne chryzantemy na rabacie, jesienią pozwól im naturalnie zakończyć wegetację. Po przymrozkach, gdy pędy zamrą, można je skrócić, a podstawę rośliny zabezpieczyć przewiewnym stroiszem z gałązek iglastych.
Najlepiej rosną na stanowisku słonecznym, osłoniętym od silnego wiatru, w żyznej i przepuszczalnej glebie. Szczególnie ważne jest unikanie zastoin wody, ponieważ zimowe zawilgocenie może prowadzić do gnicia korzeni.
Inaczej postępuj z chryzantemami doniczkowymi o nieznanej mrozoodporności. Po przekwitnięciu można przenieść je do chłodnego, jasnego pomieszczenia z dodatnią temperaturą, ograniczyć podlewanie i zrezygnować z nawożenia. Ziemia nie powinna jednak całkowicie wyschnąć.
Wiosną, gdy rośliny zaczną wypuszczać nowe pędy, stopniowo zwiększa się podlewanie i przygotowuje je do kolejnego sezonu.
Nie trzeba przy tym sztucznie schładzać chryzantem w lodówce. Opisane doświadczenie naukowe miało wyjaśnić mechanizm wzrostu, a nie opracować uniwersalną metodę zimowania doniczkowych roślin.