|
|
Wszechświat jest pełen zagadek. Dlaczego koty lubią chować się w kartonach? Dlaczego kromka chleba zawsze spada na podłogę posmarowaną masłem stroną do dołu? Gdzie się podziały tamte prywatki? I najważniejsze: dlaczego tak bardzo pokochałem ogrodowe chryzantemy? Odpowiedź znam tylko na to ostatnie pytanie.
Swoim urokiem oczarowały mnie już dawno temu. Pamiętam, jak każdego roku na Święto Wszystkich Świętych bukiet ciętych chryzantem przywoziła moja ciocia ze swojej działki. Bukiet był tak ogromny, że wypełniał całe wiadro, chryzantemy miały ponad metrowe, giętkie łodygi i stokrotkowe kwiaty o różowych płatkach. Jednak tym, co najmocniej zapamiętałem, był ich zapach: ciężka i słodka woń kwiatów łączyła się z gorzkim zapachem liści, tworząc wybuchową mieszankę, która unosiła się w całym domu i zapisała się w mojej pamięci na zawsze.
Teraz już wiem, że była to popularna, staromodna odmiana ‘Isabellarosa’, która do dziś pozostaje najpopularniejszą chyba chryzantemą ogrodową zimującą w gruncie, najłatwiejszą do spotkania w ogródkach działkowych – oraz niezmiennie jedną z moich ulubionych. Ta nieco przydługa nazwa oraz miejsce, gdzie najczęściej można zobaczyć ową chryzantemę wymagają jednak szerszego wyjaśnienia.
Jej wysokość chryzantema
W zasadzie o wszystkich chryzantemach można by powiedzieć, że są ogrodowe – ale jednak współcześnie lwia część chryzantem jest uprawiana w doniczkach (a nie w gruncie) ma półkulisty pokrój i zalewa rynek tuż przed pierwszym listopada. Takie chryzantemy mają przeważnie drobne kwiaty, ale jest też drugi wariant: chryzantemy wielkokwiatowe, u których na jednej łodydze jest tylko jeden gigantyczny kwiat i które w warunkach ogrodowych raczej trudno jest wyhodować (wymaga to m.in. plauzowania, czyli regularnego usuwania wszystkich bocznych pąków kwiatowych).
Chryzantemy ogrodowe różnią się od tych doniczkowych tak, jak dzień od nocy. Nie tworzą półkulitych krzaczków, lecz potrafią być niewiarygodnie wysokie – zwykle osiągają około 100 cm, ale najwyższa odmiana, którą uprawiam, ‘Romantica’, w sprzyjających warunkach potrafi urosnąć do ponad 200 cm wysokości! Te najwyższe odmiany mają wiotkie łodygi, wymagające podparcia; bo kiedy kwiaty zaczynają się rozwijać, łodygi uginają się pod ich ciężarem.
Wiele odmian ogrodowych chryzantem ma pojedyncze lub półpełne kwiaty z otwartym środkiem, które oszałamiająco pachną. Jest to o tyle ważne, że ich kwitnienie trwa kilka tygodni i wypada akurat w okresie, kiedy większość innych roślin już przekwitła, czyli w październiku i listopadzie. Chryzantemy ogrodowe dostarczają więc na pożegnanie jesieni mnóstwo widowiskowych kwiatów o mocnym zapachu i w jaskrawych kolorach.
Nawet, jeśli chwyci wczesny przymrozek – a przecież zdarza się to nawet na początku października – ogrodowe chryzantemy są na niego zaskakująco odporne. Spadek temperatury poniżej zera nie tylko zupełnie nie zaszkodzi zielonym częściom, ale też kwiatom. I tak, gdy po pierwszym przymrozku pożegnamy ostatnie kwiaty jednoroczne i dalie, chryzantemy zostaną z nami jeszcze bardzo, bardzo długo. Gdy tylko na to pozwoli pogoda, a większe mrozy nie nadejdą do końca roku, kwiaty najpóźniejszych odmian chryzantem wciąż będą nam towarzyszyć.
Kwiaty dla wtajemniczonych
Urzeczony urodą i zaletami tych wszechstronnych kwiatów, postawiłem sobie za punkt honoru nie tylko zebrać ich jak największą kolekcję, ale też zarażać tą pasją coraz więcej osób. Obecnie ogrodowe chryzantemy najczęściej można spotkać w ogródkach działkowych, gdzie mody przychodzą i odchodzą, ale pewne rzeczy pozostają niezmienne, a zapaleni działkowcy potrafią docenić walory roślin, z którymi często mają codzienny kontakt. Staromodne, wymagające palikowania byliny, które każą na swoje kwiaty czekać niemal cały sezon nie wpisują się we współczesne trendy projektowania ogrodów, gdzie kompozycje mają być estetyczne, „bezobsługowe” i – najlepiej – dekoracyjne przez okrągły rok.
Mam jednak nadzieję, że rosnące zainteresowanie rabatami preriowymi może otworzyć chryzantemom okienko możliwości triumfalnego powrotu do naszych ogrodów. Bo chociaż trudno o większy kontrast – chryzantemy, których przodkowie wywodzą się z Azji Wschodniej, z Chin, Japonii i Korei, dzieli od amerykańskiej prerii niemal pół globu – potrafią ożywić kolorem i zapachem nasadzenia w stylu preriowym i wyglądają niezwykle malowniczo wśród zasychających późną jesienią traw. Do takiego zastosowania doskonale sprawdzą się odmiany o sztywnych pędach, które nie wymagają podpierania – np. ‘Poesie’ czy ‘Cousin Joan’.
Właśnie taką drogą udało mi się zdobyć kilkanaście wspaniałych odmian, które trudno zidentyfikować i przypisać im nazwę – co na szczęście niewiele zmienia, bo są wyjątkowo urodziwe i wytrzymałe, a to jest dla mnie najważniejsze.
Tajniki uprawy
Raz posadzone, ogrodowe chryzantemy mogą rosnąć w tym samym miejscu przez wiele lat. Rozmnażają się łatwo przez odrosty korzeniowe, które pojawiają się wokół rośliny matecznej. Początkowo pełzną tuż pod powierzchnią ziemi, a pod koniec lata tworzą rozetki liści. Każdy odrost z rozetką posiada już własne korzenie, więc wystarczy go oderwać od kępy i posadzić w nowym miejscu. Można to zrobić od września do listopada – wtedy sadzonka zdąży się przyjąć i ukorzenić przed zimą, lub od kwietnia do końca maja.
Wiosenne sadzonki radzą sobie dobrze i zakwitają w tym samym roku, chociaż nieco mniej obficie. Starsze, kilkuletnie kępy warto odmładzać – można je wykopać w całości i podzielić szpadlem na kilka części lub pobrać i ponownie posadzić pojedyncze odrosty. Chryzantemy są bardzo żywotnymi roślinami i potrafią szybko odrosnąć nawet z małych rozetek, które nie mają jeszcze własnych korzeni. Wystarczy je wetknąć w ziemię i podlewać regularnie przez pierwsze 2-3 tygodnie, do czasu ukorzenienia.
Wśród wielu odmian chryzantem znajdziemy takie, które są całkowicie odporne na mróz i takie, które srogą zimę znoszą nieco gorzej, ale tym, czego wszystkie chryzantemy nie lubią najbardziej, jest mokra ziemia zimą. W takich warunkach kępa bardziej wrażliwej odmiany może przemarznąć w całości. Aby temu zapobiec, zawsze sadzę chryzantemy w przepuszczalnej ziemi, która łatwo odprowadza nadmiar wilgoci. Przed sadzeniem mieszam ziemię w dołku z kilkoma garściami żwiru i własnego kompostu i to w zupełności im wystarcza.
Nie okrywam też swoich chryzantem przed zimą ściółką ani żadnym rodzajem zabezpieczenia, ani nie ścinam suchych łodyg aż do wiosny – pozostawione na miejscu łapią trochę liści spadających z drzew, a te, uwięzione pomiędzy łodygami, tworzą przewiewne okrycie. Za porządki zabieram się dopiero wiosną, na początku kwietnia – wtedy sprzątam liście i ostrożnie wycinam przy ziemi stare pędy, odsłaniając zielone rozetki liści, które do czerwca strzelają w ponad półmetrowe pędy.
Bardzo dobrym zabiegiem, który sprawdza się w przypadku niektórych chryzantem, jest cięcie typu Chelsea. Polega ono na skróceniu pędów w maju, aby rośliny mogły się zagęścić, pędy – wzmocnić i być bardziej odporne na złamanie. Zabieg ten opóźnia też kwitnienie o 2-3 tygodnie, dlatego najlepiej wykonać go tylko na odmianach wysokich i wcześnie kwitnących, aby dodatkowo nie opóźniać i tak stosunkowo późnego kwitnienia.
Wiotkie pędy wysokich, późno kwitnących odmian zawsze podpieram w sierpniu. W tym czasie większość chryzantem osiąga już niemal swoją docelową wysokość (do czasu kwitnienia urosną jeszcze o około 10-20 cm), więc podpórki znikną wkrótce zakryte kwiatami i staną się niewidoczne.
Najwcześniejsza odmiana w moim ogrodzie to ‘Cindarella’ – nie wymaga podpierania i jej pierwsze kwiaty otwierają się już w sierpniu. Kolejne rozwijają się stopniowo, co czyni tę odmianę naprawdę niezwykłą chryzantemą, gdyż kwitnie nieprzerwanie blisko trzy miesiące. Najpóźniejsza jest ‘Romantica’, której pełnia kwitnienia przypada na ostatnie dni listopada. Kwiatów ma mało, lecz są one wyjątkowe, wyglądają jak małe liliowe gwiazdeczki zamoczone w wiśniowym sosie.
Wszystkie inne odmiany kwitną gdzieś pomiędzy nimi, głównie od końca września do połowy listopada. Uwielbiam wrześniową odmianę ‘Clara Curtis’, o wielkich kwiatach i delikatnych płatkach, natomiast pszczoły szaleją na punkcie złocistej ‘Gold Gelbe’, której pełnia kwitnienia przypada na ostatnie dni października i początek listopada.
Chryzantemowe bukiety, które wstawiam do wazonów, potrafią na świeżym powietrzu i przy regularnej wymianie wody wytrzymać nawet miesiąc w doskonałej formie i nie znam kwiatów, które dłużej zachowują świeżość po ścięciu. Ale jeśli są jakieś kwiaty, które jeszcze mnie czymś zaskoczą, to mogą to być tylko chryzantemy, które w pełni zasługują na ponowne odkrycie i zajęcie stałego miejsca w panteonie ogrodowych sław.
Łukasz poleca: 10 chryzantem zimujących w gruncie
|
Artykuł pochodzi z magazynu |