Róże wcale nie są takie trudne. Ewelina Golba-Sajak obala najpopularniejsze mity o ich uprawie

Róże wcale nie są takie trudne. Ewelina Golba-Sajak obala najpopularniejsze mity o ich uprawie

Róże przez lata dorobiły się opinii roślin kapryśnych, chorowitych i wymagających ciągłej opieki. Wiele z tych przekonań ma jednak niewiele wspólnego z dzisiejszymi odmianami i nowoczesnym podejściem do ich uprawy. Z Eweliną Golbą-Sajak rozmawiamy o najczęstszych mitach, błędach popełnianych przy wyborze róż i o tym, co naprawdę decyduje o ich zdrowiu oraz obfitym kwitnieniu.

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj Zielony Ogródek do ulubionych źródeł
Spotkanie Twórców Ogrodów
1

Wywiad z ekspertką od róż

Do rozmowy zaprosiliśmy Ewelinę Golbę-Sajak, bo róże to nie tylko jej pasja, ale też temat, który zna z wieloletniej praktyki we własnym ogrodzie. W Zakazanym Ogrodzie pokazuje je bez upiększeń – jako rośliny, które mogą zachwycać, ale też wymagają dobrych decyzji już na etapie wyboru odmiany i stanowiska. Jest również autorką książki „Czas na Róże”, dlatego zależało nam na rozmowie z kimś, kto potrafi połączyć osobiste doświadczenie z praktyczną wiedzą i spojrzeć na uprawę róż bez utrwalonych mitów.

Ekspertka sama przyznaje, że na początku kupowała róże oczami – zachwycona zdjęciem, kolorem czy atrakcyjną ceną. Z czasem przekonała się, że piękny kwiat to dopiero początek, a o powodzeniu w uprawie decydują zupełnie inne rzeczy. W wywiadzie opowiada, jak wybierać róże świadomie, unikać niepotrzebnej pracy i cieszyć się ogrodem bez pogoni za perfekcją.

Nasza ekspertka
Twórczyni Zakazanego Ogrodu, ogrodniczka i wielka miłośniczka roślin. Na swoim kanale YouTube pokazuje ogród takim, jaki jest naprawdę – z jego sukcesami, wyzwaniami i codzienną pielęgnacją. Dużo miejsca poświęca różom, daliom i innym roślinom ozdobnym, dzieląc się przy tym własnym doświadczeniem i praktycznymi wskazówkami.
Ewelina Golba-Sajak | Zakazany Ogród

🌹Czy róże są trudne w uprawie? 

Absolutnie nie. Uważam, że to jeden z największych mitów dotyczących róż, który został z nami przede wszystkim ze względu na to, jakie odmiany przez lata pojawiały się w polskich ogrodach.

Jeszcze 30–40 lat temu nasze ogrody wyglądały zupełnie inaczej niż dzisiaj. Dominowały w nich przede wszystkim uprawy użytkowe – warzywa, owoce, rośliny potrzebne w gospodarstwie. Ogrody typowo ozdobne były zdecydowanie rzadsze. Oczywiście pojawiały się kwiaty, ale najczęściej były to te tradycyjne, które dziś nazywamy czasem „kwiatami z babcinego ogródka”: rudbekie, lewkonie, lwie paszcze i wiele innych gatunków, które zresztą sama uwielbiam.

Róż było zdecydowanie mniej. Wybór odmian był niewielki, były też trudniej dostępne. Sadziło się je przy ścieżkach, pergolach czy w reprezentacyjnych miejscach ogrodu. Kwiaty uprawiano również po to, żeby mieć materiał do bukietów, dekoracji czy tradycyjnych obrzędów związanych choćby z Zielonymi Świątkami czy Bożym Ciałem.

Problem polegał na tym, że wiele dawniej dostępnych odmian róż było stosunkowo podatnych na choroby. I właśnie stąd wzięło się przekonanie, że róża jest rośliną kapryśną, wymagającą oprysków i ogromnej ilości pracy.

Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Hodowcy bardzo mocno stawiają na zdrowotność, odporność i powtarzalność kwitnienia. Mamy dostęp do odmian, które potrafią być naprawdę bezproblemowe. Dlatego powiedziałabym wręcz odwrotnie: dobrze dobrana róża może być jedną z najbardziej wdzięcznych roślin w ogrodzie.

🌹Jakie błędy najczęściej popełniała Pani na początku uprawy róż?

Największym błędem było kupowanie róż oczami. Widziałam piękne zdjęcie na etykiecie, atrakcyjną cenę w markecie czy dyskoncie i po prostu kupowałam. Nie sprawdzałam dokładnie, jaka to odmiana, jaka jest jej zdrowotność, jak duża będzie, jak często kwitnie i czy rzeczywiście nadaje się do warunków, które mam w swoim ogrodzie.

Czasami trafiałam w ten sposób na prawdziwe perełki, ale zdarzały się też odmiany, które regularnie chorowały albo po prostu zupełnie nie spełniały moich oczekiwań. I myślę, że właśnie to jest jeden z najczęstszych błędów również u innych osób: nie czytamy, co właściwie kupujemy.

Na szczęście współczesna hodowla róż bardzo się zmieniła. Coraz więcej hodowców koncentruje się na tworzeniu odmian zdrowych, odpornych i długo kwitnących. Dzięki temu nawet przypadkowo można dziś trafić na naprawdę świetną różę. Nadal jednak w sprzedaży funkcjonuje wiele starszych odmian, często takich, których ochrona licencyjna już wygasła i które są masowo rozmnażane. Wśród nich są zarówno wspaniałe klasyki, jak i odmiany zdecydowanie bardziej problematyczne.

Dzisiaj wybieram róże świadomie. Paradoksalnie dzięki temu, że poświęcam więcej czasu na wybór odmiany przed zakupem, później poświęcam zdecydowanie mniej czasu na jej pielęgnację.

Zakazany Ogród Ewelina / YouTube

🌹Jak wybrać idealną odmianę róży dla siebie? Czy istnieją róże odpowiednie do każdego ogrodu?

Myślę, że praktycznie do każdego polskiego ogrodu można znaleźć odpowiednią różę. Mamy dzisiaj ogromny wybór odmian o bardzo różnej odporności, pokroju, sile wzrostu i wymaganiach. Jeżeli mieszkamy w miejscu, gdzie zimy bywają wyjątkowo surowe, możemy sięgnąć chociażby po niezwykle odporne róże kanadyjskie czy świetne, zimotrwałe odmiany polskich hodowców, między innymi róże Łukasza Rojewskiego.

Najważniejsze jest jednak to, żeby nie wybierać róży wyłącznie na podstawie koloru kwiatu. Trzeba spojrzeć na ogród jako całość. Ile mamy słońca? Jaka jest gleba? Czy ogród jest osłonięty żywopłotami i budynkami, czy znajduje się na otwartej przestrzeni? Czy tworzy się w nim ciepły mikroklimat, czy przeciwnie – zimą wieją tam silne wiatry? A później trzeba zadać sobie drugą grupę pytań: czego właściwie oczekujemy od róży? Czy jesteśmy romantycznymi duszami i marzą nam się wielkie, pełne, niemal piwoniowe kwiaty? Czy wolimy ogród bardziej nowoczesny? A może najważniejsze jest dla nas przyciągnięcie pszczół i innych zapylaczy i wtedy idealne będą róże o otwartych kwiatach?

Dzisiaj róż jest tak ogromna liczba, że naprawdę każdy może znaleźć coś dla siebie. Idealna róża to niekoniecznie ta najpiękniejsza na zdjęciu – to ta, która pasuje jednocześnie do naszego ogrodu, klimatu i stylu życia.

🌹Jakie róże poleciłaby Pani osobie, która twierdzi, że „nie ma ręki do roślin”?

Zawsze trochę się uśmiecham, kiedy ktoś mówi, że „nie ma ręki do roślin”, bo bardzo często oznacza to po prostu: „nie chcę poświęcać im zbyt dużo czasu” albo „czasami zapominam o podlewaniu”. I to jest całkowicie w porządku. Właśnie dlatego trzeba wybierać odmiany, które potrafią sobie radzić bez ciągłego doglądania.

Dobrym tropem są chociażby róże wykorzystywane w zieleni miejskiej. Jeżeli jakaś odmiana dobrze radzi sobie przy ulicach, na rondach czy dużych publicznych rabatach, gdzie nikt nie biega wokół niej codziennie z konewką i opryskiwaczem, to bardzo często świetnie poradzi sobie również w przydomowym ogrodzie.

Jednym z klasyków jest The Fairy – bardzo wdzięczna, obficie kwitnąca róża okrywowa. Dostępne są również jej różne warianty kolorystyczne. Drugą różą, którą bardzo lubię, jest Maxi Vita. To odmiana niezwykle wdzięczna, długo kwitnąca i praktycznie niewymagająca ciągłego usuwania przekwitłych kwiatów. Jest świetnym przykładem róży, która daje bardzo dużo efektu przy stosunkowo niewielkim nakładzie pracy. Dla początkujących szukałabym więc przede wszystkim róż oznaczanych jako zdrowe, odporne, powtarzające kwitnienie i niewymagające intensywnego cięcia.

🌹Co lubią róże i jak prawidłowo o nie dbać?

O dziwo róże naprawdę nie są aż tak kapryśne. Trzeba im przede wszystkim dobrze pomóc na początku, żeby mogły się zadomowić.

Pierwszą rzeczą jest stanowisko. Większość róż najlepiej czuje się w miejscu, w którym ma przynajmniej około sześciu godzin słońca dziennie. Oczywiście istnieją odmiany tolerujące nieco większe zacienienie, jednak jeżeli chcemy obfitego kwitnienia, słońce jest ogromnym sprzymierzeńcem.

Druga rzecz to gleba. Róże lubią ziemię żyzną, próchniczną i bogatą w materię organiczną, ale jednocześnie przepuszczalną. Bardzo dobrze czują się również w glebach zawierających pewną ilość gliny, ponieważ taka ziemia dobrze zatrzymuje składniki pokarmowe i wilgoć. Podczas sadzenia warto przygotować naprawdę porządny, głęboki dołek, dać korzeniom przestrzeń i wymieszać ziemię z dobrym kompostem. To jedna z najprostszych rzeczy, które możemy zrobić, a różnica w późniejszym wzroście rośliny potrafi być ogromna.

Po posadzeniu różę trzeba bardzo dobrze podlać. Później warto nauczyć ją szukania wody głębiej. Zamiast podlewać codziennie po odrobinie, zdecydowanie lepiej podlewać rzadziej, ale bardzo obficie. Dzięki temu system korzeniowy rozwija się głębiej, a dorosła roślina zdecydowanie lepiej radzi sobie z okresową suszą. Nie przesadzałabym również z grubą warstwą ściółki bezpośrednio przy samej nasadzie róży. Chcemy poprawiać warunki glebowe, ale jednocześnie nie tworzyć stale mokrego miejsca wokół podstawy pędów.

Bardzo ważna jest również zwykła obserwacja. Warto od czasu do czasu obejrzeć młode liście i pąki, sprawdzić, czy nie pojawiły się mszyce albo inne szkodniki. Jeżeli jednak od początku wybierzemy zdrową odmianę, dobrze ją posadzimy i odpowiednio odżywimy, róża sama będzie zdecydowanie silniejsza. Zdrowe liście i mocne pędy są najlepszą naturalną ochroną rośliny. Dzięki temu wiele róż można z powodzeniem prowadzić również w ogrodzie ekologicznym, bez ciągłego sięgania po środki ochrony roślin.

🌹Czy róża musi przez cały sezon wyglądać perfekcyjnie?

Odpowiem przewrotnie: a czy my musimy przez cały czas wyglądać perfekcyjnie? Oczywiście wszyscy chcielibyśmy, żeby rabata przy wejściu do domu codziennie wyglądała jak zdjęcie z katalogu. Ale ogród jest żywy. Kwitnie, zmienia się, odpoczywa, ponownie nabiera sił. Róża również ma swoje cykle. Po pierwszej ogromnej fali kwitnienia często potrzebuje chwili, żeby wypuścić nowe pędy i przygotować kolejne pąki. Jeżeli mamy odmianę wymagającą ogławiania, warto usunąć przekwitłe kwiaty i dać jej trochę czasu. Inne współczesne róże oczyszczają się praktycznie same.

Myślę, że jednym z najpiękniejszych elementów ogrodnictwa jest właśnie zaakceptowanie tej zmienności. Nie wszystko musi przez cały czas znajdować się w swoim najbardziej spektakularnym momencie. Róża ma prawo przez chwilę odpocząć. Ma prawo zgubić kilka liści. Ma prawo przygotowywać się do kolejnego kwitnienia, a później również do zimy. Jeżeli przestaniemy oczekiwać od ogrodu perfekcji 365 dni w roku, zaczynamy zdecydowanie bardziej zauważać jego prawdziwe piękno.

Zakazany Ogród Ewelina / YouTube

🌹Czy słabe kwitnienie zawsze oznacza, że róża potrzebuje nawozu?

Zdecydowanie nie. To jeden z tych momentów, w których bardzo łatwo wyciągnąć zbyt prosty wniosek: róża słabo kwitnie, więc trzeba ją nawozić. Tymczasem przyczyn może być znacznie więcej, a czasem problemem jest wręcz nadmiar nawozu, a nie jego brak.

Nawożenie róż to bardzo szeroki temat. Często traktujemy go trochę zbyt powierzchownie i sięgamy po gotowe, atrakcyjnie przedstawione nawozy mineralne, zakładając, że im więcej składników dostarczymy, tym lepiej roślina będzie rosła. Tymczasem gleba sama w sobie może być bardzo zasobna i nie zawsze potrzebuje kolejnych dużych dawek nawożenia.

Co więcej, glebę można również przenawozić i nadmiernie zasolić. Wtedy roślina, mimo że teoretycznie ma wokół siebie mnóstwo składników pokarmowych, może mieć problem z ich pobieraniem. Dlatego bardzo ważna jest próchnica, materia organiczna i ogólna kondycja gleby. Coraz częściej mówi się o tym, że najlepsze efekty daje połączenie żywej, próchnicznej gleby z rozsądnymi, często mniejszymi dawkami nawozów mineralnych. Dzięki temu dostarczamy roślinie potrzebnych składników, ale nie zaburzamy całego środowiska glebowego.

Świadome ogrodnictwo to również badanie gleby. Dzięki niemu możemy dowiedzieć się, czego naprawdę w niej brakuje, zamiast nawozić na ślepo. Bardzo często problemem przy różach nie jest brak nawozu, tylko sama struktura gleby. Jeżeli jest ona mocno zbita, słabo napowietrzona i zatrzymuje za mało lub zbyt dużo wody, korzenie nie pracują prawidłowo. A skoro korzenie nie mają odpowiedniej ilości tlenu, wilgoci i właściwej temperatury, roślina może mieć trudności z pobieraniem składników odżywczych, nawet jeśli te są w glebie obecne.

Trzeba też pamiętać o azocie. Jego nadmiar może sprawić, że róża będzie produkowała mnóstwo pięknych, zielonych pędów i liści, ale zdecydowanie mniej kwiatów. Dlatego słabe kwitnienie powinno być dla nas raczej sygnałem do obserwacji całej rośliny i warunków, w których rośnie, niż automatycznym powodem do sięgania po kolejną porcję nawozu.

🌹Czy przekwitnięte kwiaty róż trzeba zawsze usuwać?

W przypadku wielu odmian warto to robić, ponieważ ma to bezpośredni związek z biologicznym cyklem rośliny. Róża nie kwitnie przecież wyłącznie po to, żeby pięknie wyglądać w naszym ogrodzie. Kwiat jest dla niej przede wszystkim początkiem procesu rozmnażania. Po przekwitnięciu roślina zaczyna zawiązywać owoce i nasiona, a na ich wytworzenie przeznacza bardzo dużo energii.

Jeżeli pozwolimy róży intensywnie zawiązywać owoce, część energii, którą mogłaby wykorzystać na produkowanie nowych pędów i kolejnych kwiatów, zostanie skierowana właśnie na dojrzewanie nasion. Dlatego przy odmianach powtarzających kwitnienie regularne usuwanie przekwitłych kwiatów może bardzo wyraźnie pobudzać roślinę do kolejnego kwitnienia.

Ja bardzo lubię łączyć przyjemne z pożytecznym i po prostu ścinać róże do bukietów. W ten sposób cały czas pobudzamy krzew do wypuszczania nowych pędów, rozkrzewiania się i wytwarzania kolejnych kwiatów, a jednocześnie możemy cieszyć się różami również w domu.

Nie oznacza to jednak, że każdą różę bezwzględnie trzeba przez cały sezon ogławiać. Są współczesne odmiany, które bardzo dobrze oczyszczają się same, a są również takie róże, przy których jesienne owoce są ogromną ozdobą ogrodu i dodatkowo stanowią pokarm dla ptaków.

Dlatego znowu wracamy do tej samej zasady: warto wiedzieć, jaką odmianę mamy. Jeżeli zależy nam przede wszystkim na maksymalnie długim i obfitym powtarzaniu kwitnienia, usuwanie przekwitłych kwiatów jest jednym z najprostszych sposobów, żeby różę do tego zachęcić.

Zakazany Ogród Ewelina / YouTube

🌹Gdzie szukać inspiracji do swojego ogrodu różanego?

Ogromnym źródłem inspiracji są przede wszystkim ogrody pokazowe i miejsca, w których możemy zobaczyć rośliny na żywo. Zdjęcie w katalogu czy w Internecie nigdy nie pokaże nam dokładnie tego, jak róża naprawdę zachowuje się na rabacie, jaki ma pokrój, jak komponuje się z innymi roślinami i jakie robi wrażenie w większej przestrzeni.

Bardzo inspirujące są też podróże i odwiedzanie różnych ogrodów. Dla mnie nie chodzi jednak o to, żeby później taki ogród kopiować. Najciekawsze jest podpatrywanie pewnych zestawień, proporcji, kolorów czy sposobów prowadzenia roślin i zastanawianie się: co z tego najbardziej pasuje do mnie? Co chciałabym przenieść do własnego ogrodu, ale już po swojemu? Bardzo lubię również targi ogrodnicze. Jednym z moich ulubionych wydarzeń są Targi Zieleń to Życie, a szczególnie Konkurs Roślinnych Nowości. To dla mnie prawdziwa kopalnia inspiracji, ponieważ nie szukam tam wyłącznie nowych róż. Bardzo interesują mnie także rośliny, które można z różami zestawiać.

Dobry ogród różany nie powinien przecież opierać się wyłącznie na różach. Warto budować rabaty tak, żeby coś działo się na nich również wtedy, kiedy róże jeszcze nie rozpoczęły kwitnienia albo właśnie odpoczywają przed kolejną falą. Byliny, trawy, krzewy czy rośliny cebulowe mogą sprawić, że rabata będzie atrakcyjna przez zdecydowanie dłuższą część sezonu. W tym roku podczas targów Zieleń to Życie będę również prowadziła prelekcję poświęconą różom. Chcę odpowiedzieć podczas niej na pytanie, czy róże naprawdę są tak trudne, jak przez lata zwykliśmy o nich myśleć. Mam nadzieję, że uda mi się trochę więcej osób zarazić moją miłością do tych roślin.

Dokładnie taki sam cel przyświecał mi podczas pisania książki „Czas na Róże”. Chciałam odczarować przekonanie, że róża musi oznaczać ciągłe opryski, choroby i ogrom pracy. Kiedy zaczniemy rozumieć, czego róża potrzebuje, jak wybierać odmiany i jak stworzyć jej dobre warunki od początku, może stać się jedną z najbardziej wdzięcznych roślin w ogrodzie.

Czy róże naprawdę są trudne? O różach podczas Targów „Zieleń to Życie”

Więcej na temat uprawy róż będzie można dowiedzieć się podczas prelekcji Eweliny Golby-Sajak z „Zakazanego Ogrodu”, która odbędzie się w ramach Spotkania Twórców Ogrodów podczas Targów „Zieleń to Życie”. 5 września (piątek), godz. 12:00–12:30 „Czy róże naprawdę są trudne? Nowe spojrzenie na uprawę róż”.

To spotkanie będzie okazją, by spojrzeć na róże z innej perspektywy i poznać praktyczne wskazówki dotyczące ich uprawy.

Programhttps://zielentozycie.pl/spotkanie-tworcow-ogrodow
Bilety na Targi „Zieleń to Życie” dostępne są na: ebilet.pl

Autor
Porady ekspertów Porady ekspertów

Specjaliści w różnych dziedzinach ogrodnictwa, budowy i urządzania domu, dzielą się z Wami swoim doświadczeniem i radami.

Artykuły autora Wszyscy autorzy
Tematy
Sprawdź, co dziś czytają inni
Zanim wyjdziesz, przeczytaj