Opakowanie po jajkach zamiast karmnika. Jak działa ten patent?
Chodzi o zwykłą papierową wytłaczankę po jajkach, którą można zamienić w prowizoryczny karmnik. Jej zagłębienia przypominają niewielkie miseczki, idealne do wsypania ziaren słonecznika, prosa lub gotowej mieszanki dla dzikich ptaków.
Przygotowanie jest banalnie proste. Wystarczy odciąć pokrywkę, zrobić otwory na sznurek w czterech rogach i zawiesić opakowanie na gałęzi lub w innym bezpiecznym miejscu.
Pomysł wygląda efektownie, a w dodatku daje drugie życie przedmiotowi, który zwykle wyrzucamy. Ale zanim zawiesisz taki karmnik w ogrodzie, warto poznać jego ograniczenia.
Karmnik z wytłaczanek po jajkach ma kilka zalet, ale więcej wad
Trudno odmówić mu kilku zalet.
- Przede wszystkim jest tani, prosty i nie wymaga kupowania kolejnych plastikowych akcesoriów.
- Wytłaczanka jest lekka, a jej przegródki pozwalają rozdzielić niewielkie porcje pokarmu.
- Można też przygotować taki karmnik wspólnie z dziećmi, wykorzystując zajęcie do rozmowy o ptakach odwiedzających ogród.
- To również przykład ponownego wykorzystania materiałów, choć technicznie nie jest to recykling, lecz upcykling lub po prostu ponowne użycie opakowania.
Na tym jednak lista największych zalet właściwie się kończy.
Papier i deszcz to fatalne połączenie
Największą wadą karmnika z wytłaczanki jest brak odporności na wilgoć. Papierowa masa szybko nasiąka wodą, mięknie i zaczyna tracić wytrzymałość. Podczas jesiennej słoty lub zimowej odwilży opakowanie może się odkształcić, a nawet zerwać ze sznurka.
Co gorsza, w zagłębieniach gromadzi się woda. Nasiona mokną, sklejają się i mogą zacząć pleśnieć. A spleśniały pokarm stanowi zagrożenie dla zdrowia ptaków. Dlatego karmnik powinien chronić jedzenie przed deszczem i śniegiem, czego zwykła wytłaczanka niestety nie zapewnia.
Jest jeszcze jeden problem, o którym łatwo zapomnieć
Chodzi o higienę. Ptaki odwiedzające karmnik mogą pozostawiać na nim odchody i ślinę, a wraz z nimi drobnoustroje wywołujące choroby.
W tradycyjnym karmniku można usunąć resztki pokarmu, umyć powierzchnie i przeprowadzić dezynfekcję. Papierowej wytłaczanki nie da się natomiast dokładnie umyć i zdezynfekować bez jej zniszczenia.
Dodatkowym problemem jest otwarta konstrukcja, w której wiele ptaków ma kontakt z tym samym pokarmem. Takie rozwiązania sprzyjają przenoszeniu chorób, dlatego coraz częściej zaleca się stosowanie zamkniętych, wiszących karmników z dozownikami.
Czy warto więc zrobić taki karmnik?
Jako krótkotrwały eksperyment edukacyjny, w suchych warunkach i pod stałą kontrolą, można rozważyć jego wykonanie. Nie polecałbym go jednak jako stałego miejsca dokarmiania ptaków.
Jeśli mimo wszystko chcesz wypróbować ten patent, pamiętaj o kilku zasadach:
- Wybierz wyłącznie czystą, suchą wytłaczankę bez śladów jajek.
- Wsyp bardzo niewielką ilość świeżych nasion.
- Umieść ją w miejscu osłoniętym przed opadami i niedostępnym dla kotów.
- Usuń opakowanie po krótkim użyciu, a natychmiast, jeśli zawilgotnieje lub zostanie zabrudzone.
Nie próbuj przedłużać jego trwałości lakierem, farbą czy impregnatem, który mógłby mieć kontakt z pokarmem.
Jaki karmnik naprawdę będzie dobry dla ptaków?
Znacznie lepszym rozwiązaniem jest trwały karmnik tubowy lub specjalny dozownik na nasiona, który chroni pokarm przed deszczem, ogranicza jego zanieczyszczenie i łatwo go wyczyścić.
Warto również pamiętać, że ptakom najbardziej pomagamy nie samym karmnikiem, ale odpowiednim jedzeniem i regularną dbałością o higienę. Sprawdź, co zimą lubią jeść sikory, wróble i dzięcioły oraz kiedy najlepiej rozpocząć dokarmianie ptaków.