Kwiat z tropików, który ma wiele twarzy i nazw
Anturium pochodzi z Ameryki Południowej i Środkowej, gdzie rośnie w wilgotnych, leśnych zakątkach. W naturalnych warunkach osiąga spore rozmiary, ale w domowej doniczce również potrafi zaskoczyć bujnym wyglądem. Charakterystyczny, mięsisty "kwiat" to w rzeczywistości kolorowa pochwa kwiatostanowa, a to, co wygląda jak "świński ogon", to kolba z drobnymi, właściwymi kwiatami. Najczęściej spotykamy czerwone odmiany, ale coraz popularniejsze stają się też białe, różowe, zielone, a nawet fioletowe formy.
Anturium w doniczce. Najważniejsze zasady pielęgnacji
Wiele osób myśli, że skoro anturium kwitnie w sklepie miesiącami, to w domu poradzi sobie samo. Niestety rzeczywistość bywa inna. Sekret udanej pielęgnacji anturium tkwi w detalach, które decydują o tym, czy roślina zachowa intensywne kolory i zdrowe liście, czy zacznie szybko tracić formę.
Gdzie postawić anturium, żeby kwitło bez przerwy?
Jeśli chcesz, żeby anturium pięknie rosło i często kwitło, wybierz dla niego jasne miejsce, ale bez bezpośredniego słońca. Parapet od wschodu lub północy będzie idealny. Bezpośrednie promienie mogą przypalić liście, a zbyt ciemne miejsce sprawi, że roślina przestanie kwitnąć i zacznie chorować.
Ważne jest także, aby nie przestawiać anturium zbyt często – źle znosi zmiany lokalizacji, a po przeprowadzce może na dłużej się obrazić i przestać kwitnąć.
Podlewasz za często? Anturium tego nie wybacza
Anturium kocha wilgoć, ale nie znosi przelania. Najlepiej podlewać je dopiero wtedy, gdy wierzchnia warstwa podłoża przeschnie, mniej więcej co 7–10 dni. Używaj przegotowanej lub filtrowanej wody o temperaturze pokojowej. W okresie zimowym podlewanie należy ograniczyć, by nie dopuścić do gnicia korzeni.
Liście warto co jakiś czas przecierać wilgotną ściereczką – nie tylko po to, by wyglądały lepiej, ale też by roślina mogła swobodnie oddychać.
Ziemia jak dla storczyka? Właśnie tak!
Anturium to epifit, co oznacza, że jego korzenie potrzebują powietrza. Dlatego zamiast zwykłej ziemi kwiatowej, sięgnij po mieszankę do storczyków lub podłoże lekkie, przepuszczalne, z dodatkiem kory, perlitu i torfu. Taka mieszanka zapewni odpowiedni drenaż i zapobiegnie zastojowi wody.
Doniczka nie powinna być zbyt duża – lepiej, by korzenie lekko ją wypełniały, bo wtedy roślina szybciej zakwitnie. Na dnie koniecznie umieść warstwę drenażu.
Nawożenie? Tak, ale tylko wtedy ma sens
Tak, ale z umiarem. Od wiosny do jesieni warto zasilać anturium nawozem do roślin kwitnących raz na 2–3 tygodnie, najlepiej w wersji rozcieńczonej. Zimą lepiej dać roślinie odpocząć i ograniczyć dokarmianie.
Pamiętaj, że nadmiar składników odżywczych może być równie szkodliwy, co ich brak – szczególnie dla korzeni.
Czego anturium nie lubi? Tych błędów unikaj
Choć wygląda na delikatną, anturium potrafi zaskoczyć odpornością – o ile nie popełnisz kilku popularnych błędów. Przede wszystkim unikać trzeba przeciągów, zimnych parapetów i suchego powietrza. Roślina źle znosi też przelanie, zbyt częste nawożenie oraz przesadzanie bez potrzeby.
Objawy problemów? Suche końcówki liści, brak kwitnienia, żółknięcie lub brunatnienie to sygnały, że coś jest nie tak. Warto wtedy sprawdzić, czy korzenie nie gniją i czy nie podlewasz zbyt obficie.
Chcesz, żeby żyło latami? Zrób to raz na kilka sezonów
Dobrze pielęgnowane anturium może kwitnąć nawet kilka razy w roku, a jego żywotność sięga wielu lat. Wystarczy zapewnić mu odpowiednie warunki i co 2–3 lata przesadzić je do świeżego podłoża. Wiosną można też delikatnie odmłodzić roślinę, dzieląc kłącze i tworząc nowe sadzonki.