|
|
Floks wiechowaty (Phlox paniculata) to bylina z rodziny wielosiłowatych pochodząca z Ameryki Północnej, gdzie rośnie na obrzeżach strumieni i leśnych polanach. Do Europy floksy dotarły na początku XIX wieku. Floksy, czyli płomyki, bo to oznacza ich łacińska nazwa rodzajowa, królują na rabatach przez całe lato, ponieważ kwitną od lipca do września i dumnie wyrastając ponad metr nad ziemię zachwycają intensywnymi kolorami w licznych odcieniach różu i fioletu; bywają też dwukolorowe. Intensywnym zapachem przywabiają motyle i pszczoły.
W dużych dawkach mogą się wydawać zbyt perfumeryjne, ale jako dodatek do potraw w ilościach dekoracyjnych stanowią doskonały akcent smakowy, aromatyczny i wizualny. Świetnie pasują do deserów i dań z owocami. Floksy są bardzo trwałe zarówno w wazonie, jak i zerwane pojedynczo, przechowywane w szczelnym pojemniku w lodówce.
Gdy byłam dzieckiem, pokochałam floksy dzięki książce Heleny Bechlerowej „Ciocia Arnika”, przepięknie ilustrowanej przez Annę Stylo-Ginter. Był tam pies o imieniu Floks, któremu pod wpływem magicznych zdolności ciotki wyrósł ogon w postaci różowego floksa ogrodowego. Tort pokryty floksami wylądował też na okładce mojej pierwszej książki. Przy takim użyciu floksów warto troszkę skrócić długie, rurkowate zakończenie kielicha kwiatowego, żeby wygodnie wcisnąć go w warstwę kremu, a płatki wtedy będą gładko przylegały do tortu.
Zwykle floksy wykorzystuję w lekkich, leniwych, letnich śniadaniach, żeby pięknie zaczynać upalne dni. Czas, jaki oszczędzam na przygotowaniu śniadania, które „robi się samo” przez noc, poświęcam na zachwycanie się grą kolorów kwiatów i owoców.
Tekst i zdjęcia: Małgorzata Kalemba-Drożdż
|
Artykuł pochodzi z magazynu |